This page contains a Flash digital edition of a book.
wchodzi nowy gracz... Nie zgadniecie kto – wideoloterie! Na szczęście z Lottomatic’ą (włoskim potentatem, który jest w spółce z Gtechem, przyp. red.) powalczą inni pry- watni koncesjonariusze. Podobno streetoperatorowi zostanie


teraz jeszcze mniej w kieszeni, bo około 6%. Tak więc we Włoszech operatorzy pra- cownikami ministerstwa! Zważywszy na to, że praca w ministerstwie to solidna posa- da, może my też powinniśmy iść w tę stro- nę? Napewno lepsze to niż obecna sytu- acja, pozbawiająca budżetu tak potrzebnej każdej złotówki. Tymczasem Włosi czerpią z automatów konkretne profity – 60 mld euro obrotu to wzrost w porównaniu do 2009 o 11.1%, a rok przecież się jeszcze nie skończył. Szacuje się, że wideoloterie mają przynieść budżetowi 18 do 19 mld euro w 2011, a w 2013 – 30-32 mld. To, że będą wypierać AoNW jest oczywiste. Włosi coraz więcej grają też w bingo,


które zanotowało 25% wzrost w pierw- szych 9 miesiącach 2010 r. Wystawę Enada po raz 38. zorganizo-


wało największe włoskie stowarzyszenie operatorów SAPAR oraz Rimini Fiera z Rimi- ni, gdzie wiosną odbywa się bliska polskim sercom bliźniacza wystawa, trochę więk- sza od tej rzymskiej. W wiecznym mieście zameldowało się 200 firm z sektora AoNW, VLT, gier video i gier zręcznościowych oraz rozwiązań dla hazardu w internecie.


Zaobserwowaliśmy duże zaintereso-


wanie mediów, w tym czołowych stacji telewizyjnych i radiowych. Można Wło- chom pozazdrościć. Wystawę otwierał podsekretarz stanu w Ministerstwie Fi- nansów – Alberto Giorgetti oraz prezes SAPAR – Raffaele Curcio. Enadę odwiedzi- ło 14.406 ludzi z branży. Nie zabrakło na niej też polskich pro-


duktów – WiK-owskie cymbergaje znaleźli- śmy na stoisku włoskiego dystrybutora. Na targach odbył się także turniej flipperowy. Główną nagrodą był najnowszy flipper Ster- na – Avatar ufundowany przez Tecnoplay.


Enada 2010 – Rzym Czy warto jechać do Rzymu na Ena-


dę? Napewno atrakcyjniejsza dla ope- ratorów jest wiosenna Enada w Rimini – pierwsze promienie słońca, kiedy u nas jeszcze zima. Termin przed, a nie pose- zonowy oraz bliższa odległość, a także większa wystawa to bezwzględne atuty. Jeśli chcemy jednak przy okazji pozwie- dzać to zwycięża Rzym.


Arrivederci Roma! Waldemar Banasik


Interplay w Rzymie. Od lewej: Eugeniusz Wiecha, Janek Kazimierski, Piotr Wiecha, Stanisław Bobula i Daniel Heinst.


2010/6 (99) grudzień 51


Bram Aartsen(z prawej) ze współpracownikami


Page 1  |  Page 2  |  Page 3  |  Page 4  |  Page 5  |  Page 6  |  Page 7  |  Page 8  |  Page 9  |  Page 10  |  Page 11  |  Page 12  |  Page 13  |  Page 14  |  Page 15  |  Page 16  |  Page 17  |  Page 18  |  Page 19  |  Page 20  |  Page 21  |  Page 22  |  Page 23  |  Page 24  |  Page 25  |  Page 26  |  Page 27  |  Page 28  |  Page 29  |  Page 30  |  Page 31  |  Page 32  |  Page 33  |  Page 34  |  Page 35  |  Page 36  |  Page 37  |  Page 38  |  Page 39  |  Page 40  |  Page 41  |  Page 42  |  Page 43  |  Page 44  |  Page 45  |  Page 46  |  Page 47  |  Page 48  |  Page 49  |  Page 50  |  Page 51  |  Page 52  |  Page 53  |  Page 54  |  Page 55  |  Page 56  |  Page 57  |  Page 58  |  Page 59  |  Page 60  |  Page 61  |  Page 62  |  Page 63  |  Page 64  |  Page 65  |  Page 66  |  Page 67  |  Page 68  |  Page 69  |  Page 70  |  Page 71  |  Page 72  |  Page 73  |  Page 74  |  Page 75  |  Page 76  |  Page 77  |  Page 78  |  Page 79  |  Page 80  |  Page 81  |  Page 82  |  Page 83  |  Page 84  |  Page 85  |  Page 86  |  Page 87  |  Page 88  |  Page 89  |  Page 90  |  Page 91  |  Page 92  |  Page 93  |  Page 94  |  Page 95  |  Page 96  |  Page 97  |  Page 98  |  Page 99  |  Page 100  |  Page 101  |  Page 102  |  Page 103  |  Page 104  |  Page 105  |  Page 106  |  Page 107  |  Page 108  |  Page 109  |  Page 110  |  Page 111  |  Page 112  |  Page 113  |  Page 114  |  Page 115  |  Page 116