którą powinniśmy doceniać. Ale chodzi o pojednanie właściwie rozumiane. Czyli jako autentyczny, rzetelny, mozolny i bardzo trudny proces zmiany wzajemnych relacji. To jest wciąż proces niezakończony. Oczywiście, pojednanie może być i bywa pustym sloganem, używanym w różnego rodzaju dyskusjach i przemó- wieniach. Wtedy jest to ewidentne nadużycie.
A jak zaczęło się polsko-niemieckie pojednanie?
Ono jest w dużej mierze oparte na fundamentach chrześcijań- skich. W ogóle termin „pojednanie” pochodzi z terminologii teolo- gii chrześcijańskiej. Proces pojednania polsko-niemieckiego był zwłaszcza w jego początkach niesiony głównie przez chrześci- jan. Ale nie tylko. Byłoby tu nadużyciem nie dostrzec roli osób niezwiązanych z Kościołem katolickim czy ewangelickim. Na- tomiast udział członków obydwu Kościołów, zaangażowanych chrześcijan, był na pewno bardzo duży. To wzięło się z prze- świadczenia, że między Polakami a Niemcami zdarzyło się coś potwornego i wobec tego nie możemy pozostać obojętni wobec faktu, że te relacje muszą ulec poprawie. A ponieważ elity poli- tyczne nie za wiele robią, to właśnie my, świadomi chrześcijanie i obywatele, musimy wziąć sprawy w swoje ręce i na ile to możli- we, dążyć do pojednania. Tak zrodziły się pierwsze inicjatywy na rzecz pojednania.
Więc to nie były inicjatywy zaplanowane przez władze, przez państwa. Dzisiaj mówimy o tym, że to państwa polskie i nie- mieckie znajdują się w procesie pojednania. Ale przecież, kiedy te pierwsze inicjatywy ruszały, stali za tym zwykli lu- dzie?
No właśnie. Elity polityczne nie były wtedy zainteresowane po- jednaniem. W Polsce rządzili komuniści, którzy chętnie pod- trzymywali obraz zachodnich Niemiec jako dziejowego i śmier- telnego wroga Polski. Między Polską a Niemcami Zachodnimi była jeszcze NRD, która prowadziła swoją politykę fasadowej przyjaźni między narodami socjalistycznymi. Ale z autentycz- nym pojednaniem miało to niewiele wspólnego. A elity polityczne zachodnich Niemiec też nie za bardzo były zainteresowane od- nowieniem relacji z Polską, a raczej uzyskaniem utraconych po II wojnie światowej terenów. I właśnie w takiej sytuacji do akcji przystąpili zwykli ludzie, którzy nie chcieli pogodzić się z takim stanem rzeczy i próbowali go zmienić.
Jakie to były inicjatywy? Podajmy kilka przykładów.
Tych inicjatyw było bardzo dużo. Wspomnę tu o jednej, skoro mówiliśmy o chrześcijańskich korzeniach pojednania. W NRD niejaki ksiądz Kurt Reuter wpadł na pomysł, że będzie budował pojednanie poprzez obdarowywanie parafii katolickich w Polsce literaturą religijną, mszałami, książkami teologicznymi. To było we wczesnych latach 60. Przesłał on wiele tysięcy przesyłek do Polski i w wielu polskich parafiach odprawiano mszę właśnie z mszałów, które zakupił i przesłał ks. Reuter. To niepozorna ak- cja, która tego księdza kosztowała bardzo wiele wysiłku i odwa- gi, a która znacznie przyczyniła się do zmiany nastawienia wielu polskich katolików wobec Niemców. Takich przykładów jest wie- le. Złożyły się one wszystkie w prawdziwą rwącą rzekę pojedna- nia, która w końcu pociągnęła za sobą również elity polityczne.
Po takich inicjatywach nastąpiła w Polakach jakaś zmiana myślenia o Niemcach. Czy ten proces jest zauważalny rów- nież w drugą stronę? Ostatnio chętnie mówi się o tym, że „Niemcy patrzą na nas z góry i kontynuują XIX-wieczne my- ślenie Niemców o Polakach”. Czy słusznie?
Trzeba by sobie przypomnieć, na czym to XIX-wieczne myśle- nie Niemców o Polakach polegało. To było myślenie o wscho- dzie jako o obszarze zapóźnionym cywilizacyjnie, obszarze bez kultury, bez zdolności państwowotwórczych, o obszarze, który Niemcy ze spokojnym sumieniem mogą sobie kolonizować, wy- zyskiwać i germanizować, bo są tam wyższą rasą. Dziś wiemy, do czego takie myślenie doprowadziło. Naziści zaczęli mówić o słowiańskich podludziach, a siebie traktować jako nadludzi. Jeśli spojrzymy na to, co mamy dzisiaj, to widać, że nastąpiła fundamentalna zmiana. Takie myślenie jednak odeszło. Oczywi- ście, czasami Polacy, którzy mają jakieś kontakty z Niemcami, zżymają się na paternalizm i patrzenie z góry na wschodnich sąsiadów. I być może takie tendencje są jeszcze obecne, ale nie można ich porównywać z tym, co było kiedyś. Tutaj nastąpiła radykalna zmiana i to właśnie jest bardzo istotny miernik tego, że pojednanie nie jest tylko pustym frazesem, ale że ono postępuje
i cały ten proces zmiany wzajemnego postrzegania się i nabiera- nia szacunku do siebie wciąż jest w toku.
Podczas debat szybko dziś pada argument reparacji wojen- nych. Czy ich wypłacenie przez Niemcy jest w tym procesie – dzisiaj, w 2018 roku – niezbędne?
Na to pytanie trudno odpowiedzieć, bo w jasny sposób dotyka ono płaszczyzny politycznej, a ja reprezentuję Fundację Krzy- żowa, która jest organizacją obywatelską, która nie chce wcho- dzić tak jednoznacznie w obszar polityki. Warto wspomnieć, że kwestia reparacji została podjęta przez obecne polskie władze, natomiast żądanie reparacji ma poparcie blisko połowy polskie- go społeczeństwa. Na pewno jest w Polsce więcej zwolenników reparacji, niż przeciwników. Mamy tu więc do czynienia z jakimś realnym problemem. I oczywiście, proces pojednania musi być otwarty również na podejmowanie trudnych tematów, które są ważne dla społeczeństwa. Natomiast istotne jest to, w jaki spo- sób mówimy o tych trudnych sprawach i jakie cele chcemy osią- gnąć. Bardzo dobry dokument został napisany w ubiegłym roku przez grupę kontaktową polskiego episkopatu ds. kontaktów z episkopatem Niemiec. Tam właśnie jest mowa o tym, byśmy bardzo roztropnie obracali się w tym obszarze relacji polsko-nie- mieckich, bo stąpamy wciąż po cienkim lodzie. Bardzo łatwo roz- budzić resentymenty, bardzo łatwo obudzić stare upiory historii i zniweczyć całe dziedzictwo pojednania. Powinniśmy więc mieć odwagę podejmować trudne tematy tam, gdzie jest to wskazane, natomiast trzeba to robić niezwykle uważnie i bardzo konstruk- tywnie.
Czego dzisiaj brakuje w procesie pojednania po polskiej, a czego po niemieckiej stronie?
O tym można by długo mówić, posłużę się więc jednym tylko przykładem, który pokazuje, czego brakuje nam po obu stronach. To świadomość tego, ile udało się osiągnąć, jak wielką to jest wartością i jak łatwo to zniweczyć. Organizujemy jako Fundacja Krzyżowa różne projekty. Jednym z nich jest projekt współfinan- sowany przez Ministerstwa Spraw Zagranicznych Polski i Nie- miec. Polega on na zapraszaniu na Dolny Śląsk młodych liderów życia społecznego krajów bałkańskich, które aspirują do Unii Eu- ropejskiej. Proszę sobie wyobrazić, że największym przeżyciem dla tych ludzi było przejście przez most staromiejski ze Zgorzelca do Görlitz i z powrotem. Niektórzy z nich mieli łzy w oczach, nie- którzy przechodzili tym mostem tam i z powrotem po kilka razy. Dla nas jest to coś zupełnie oczywistego, że z jednego państwa do drugiego można tak sobie po prostu przejść. Dla nich to było niezwykle wzruszające doświadczenie i oni marzą o tym, by taki stan normalności osiągnąć u siebie, na Bałkanach. Myślę więc, że co jakiś czas powinniśmy sobie uświadamiać, jak długą drogę przeszliśmy, jak wiele osiągnęliśmy i jak łatwo można wrócić do stanu głębokiej nieufności i wrogości. To są procesy, które mogą nastąpić szybciej, niż nam się wydaje!
Radio COSMO po polsku o godz. 18.00 livestream w internecie i na smartfonach w aplikacji WDR o godz. 22.00 na antenie radia COSMO
w Berlinie na fali 96,3 MHz w Nadrenii Północnej - Westfalii - 103, 3 MHz, w Bremie i Dolnej Saksonii – 95,6 i 98,9 MHz.
tel. 030 - 97 993 - 35 610
www.cosmoradio.de polnisch@rbb-online.de
Gramy, informujemy i słuchamy Państwa głosów. Audycje prowadzą: Monika Sędzierska, Adam Gusowski, Tomasz Kycia i Maciej Wiśniewski.
KONTAKTY | 24 KONTAKTY |
Page 1 |
Page 2 |
Page 3 |
Page 4 |
Page 5 |
Page 6 |
Page 7 |
Page 8 |
Page 9 |
Page 10 |
Page 11 |
Page 12 |
Page 13 |
Page 14 |
Page 15 |
Page 16 |
Page 17 |
Page 18 |
Page 19 |
Page 20 |
Page 21 |
Page 22 |
Page 23 |
Page 24 |
Page 25 |
Page 26 |
Page 27 |
Page 28 |
Page 29 |
Page 30 |
Page 31 |
Page 32 |
Page 33 |
Page 34 |
Page 35 |
Page 36 |
Page 37 |
Page 38 |
Page 39 |
Page 40 |
Page 41 |
Page 42 |
Page 43 |
Page 44