search.noResults

search.searching

dataCollection.invalidEmail
note.createNoteMessage

search.noResults

search.searching

orderForm.title

orderForm.productCode
orderForm.description
orderForm.quantity
orderForm.itemPrice
orderForm.price
orderForm.totalPrice
orderForm.deliveryDetails.billingAddress
orderForm.deliveryDetails.deliveryAddress
orderForm.noItems
Stwórzmy


sobie święta!


Święta to czas, wobec którego trudno przejść obojętnie. Jedni nie mogą się ich doczekać, drudzy na samą myśl o świątecznych zakupach dostają białej gorączki, a jeszcze inni bardziej niż o jakiejkolwiek po- zostałej porze roku czują się samot- ni i opuszczeni.


Są też tacy, którzy, choć otoczeni przez rodzinę, niezrozumiani i zmęczeni marzą o chwili spokoju i czasie dla siebie. Jak co roku w przestrzeni publicznej dominuje komercyjna atmosfera świąt, których reli- gijny rodowód coraz bardziej traci na zna- czeniu. Gdy nadchodzi grudzień, ba – już pod koniec października, w asortymencie sklepów pojawiają się motywy bożonaro- dzeniowe, czekoladowe bałwanki, aniołki i mikołaje, a telewizja i Internet bombar- dują nas reklamami, w których szczęśliwi, piękni i ubrani w najmodniejsze kreacje ludzie sukcesu cieszą się z czasu spę- dzonego w rodzinnym gronie przy suto zastawionym stole, choince obwieszonej złotymi bombkami i stosie prezentów naj- wyższej jakości. Wszyscy są uśmiechnię- ci, spokojni i zrelaksowani, co – przy ilości potraw znajdujących się na stole i paczek pod choinką – u każdego, kto chociaż raz w życiu brał udział w przygotowaniu dużej rodzinnej Wigilii, budzi pewne powątpie- wanie. Bo jednak prezenty trzeba kupić i zapakować, mak zemleć, a kilogramy karpia oprawić i każdy wie, że prezen- ty często wybrać niełatwo, rana po ości jątrzy się i boli, a ręce po wszystkih ku- chennych rewolucjach rzadko wygląda- ją jak te z reklamy. A jednak większość z nas daje się wciągnąć w wir świątecz- nych przygotowań i w tym całym ferworze często umyka nam świadomość tego, po co właściwie kroimy warzywa na sałatkę, kleimy uszka z grzybami i wykrawamy fantazyjne pierniczki.


nym domu czuł się kochany i bezpiecz- ny. Są jednak ludzie, którzy czas Bożego Narodzenia spędzali w głodzie i chło- dzie, w towarzystwie pijanych rodziców lub współmałżonków czy też po prostu w atmosferze napięcia i poganiania, bo przecież najważniejsze, żeby Halinka z pierwszego piętra nie opowiadała, że nie zdążyliśmy umyć okien na święta, bo teściowa powie, że nie chciało nam się upiec sernika, a żona będzie zła, że za długo robiliśmy zakupy, bo ma być tak pięknie i szczęśliwie, jak w reklamie. To nic, że na końcu nie mamy siły nawet wypić herbaty i każdy do każdego ma o coś pretensje. Tymczasem niezależnie od tego, czy święta Bożego Narodzenia mają dla nas charakter religijny czy nie, dobrze jest zastanowić się nad tym, jakie było w naszej kulturze ich największe, najgłębsze przesłanie, które sprawiło, że zostały one spopularyzowane również wśród przedstawicieli innych kultur. Otóż jestem głęboko przekonana, że był to po- stulat otwarcia się na drugiego człowieka. Zatrzymania się na chwilę i dostrzeżenia w drugiej osobie kogoś, kto tak jak my po- trzebuje chociaż odrobiny miłości, ciepła, akceptacji, wsparcia i uśmiechu. Dlatego to nie przyjście Jezusa na świat, tylko postać Mikołaja z Miry, który bezintere- sownie pomagał ludziom w potrzebie, tra- fiła do świadomości ludzi i zaowocowała znanym na całym świecie brzuchatym świętym Mikołajem przynoszącym pre- zenty. Szkoda tylko, że z tego pięknego zwyczaju zrobiono wyścig, pozbawiając go prawdziwego znaczenia. Może war- to więc pomyśleć, jak go współcześnie zrealizować i nawet jeśli nasze doświad- czenia i wspomnienia związane z Bożym Narodzeniem nie są najlepsze lub jeśli chcemy chociaż trochę odmienić jego komercyjny charakter, jak stworzyć sobie i innym udane święta?


Szczęśliwy ten, kto w rodzin-


Na początek weźmy głęboki oddech i uświadommy sobie, że z naszymi po- trzebami i problemami nie jesteśmy sami, bo – nawet jeśli czujemy się bardzo wy- jątkowi lub też wyjątkowo pokrzywdzeni – większość z nas ma podobne marze- nia i kłopoty. I nie mam tutaj na myśli listy prezentów pod choinkę, tylko potrzebę bliskości, akceptacji, bycia potrzebnym i dostrzeżonym, niekoniecznie przez cały świat. Być może dlatego wśród przed- świątecznych reklam wyemitowanych w polskiej telewizji jedna szczególnie tra- fiła do oglądających. Przy choince, obok rodziców zajętych laptopem i smartfo- nem, siedzi mała dziewczynka i opowia- da fragmenty najbardziej znanych bajek. Jednak w każdej z opowiadanych przez nią historii bohaterowie ignorują siebie i innych pogrążeni w wirtualnej rzeczywi- stości. Do rodziców dziewczynki dociera w końcu, że jej opowieści są wyrażeniem potrzeby kontaktu z bliskimi i odkłada- ją na bok swoje elektorniczne zabawki, po to, by „lepiej ją widzieć”. Jeśli chce- my spędzić święta z rodziną, odłóżmy na bok smartfona, cieszmy się smakiem makowca, zamiast wrzucać jego zdjęcie na „Insta”, powiedzmy sobie coś miłego i szczerze podziękujmy za czas i wysi- łek włożony w przygotowania. Doceńmy czas, który możemy spędzić z bliskimi, podzielmy się tym, co dla nas ważne i wy- słuchajmy tego, co mają do powiedzenia, bo każdy ma swoją opowieść. Jeśli z ja-


KONTAKTY | 11 KONTAKTY |


kichś powodów nie możemy lub nie chce- my spędzać świąt z rodziną, dajmy sobie prawo do spędzenia ich inaczej – nie bez powodu mówi się „z rodziną najlepiej na zdjęciu”. Na szczęście możemy zdoby- wać przyjaciół! Stwórzmy więc sobie wła- sną świąteczną tradycję – zaprośmy do siebie kogoś, kogo obecność naprawdę sprawi nam radość, np. dobrą koleżankę lub znajomego, który na święta nie mógł pojechać do rodzinnego miasta i wypeł- nijmy tradycyjne puste miejsce przy stole albo po prostu zróbmy coś przyjemnego, na co normalnie nie starcza nam czasu. A jeśli czujemy się w obowiązku spędzić święta w gronie rodzinnym, ale nie mamy siły ani odwagi odmówić gościny albo przyjazdu do rodzinnego domu, nie wno- śmy do niego naszego niezadowolenia. Nie wytykajmy błędów i niedociągnięć, prośmy o pomoc, kiedy jej potrzebuje- my, ale szanujmy prawo drugiej osoby do udzielenia negatywnej odpowiedzi. Rozejrzyjmy się uważnie, kto potrzebuje naszej pomocy i sami ją zaoferujmy, ale nie mówmy przy tym „ja to zrobię lepiej” albo „jak ty się do tego zabierasz”. Nie bądżmy krytyczną teściową ani Halinką z pierwszego piętra. Nie oceniajmy. Po- wiedzmy głośno partnerowi /partnerce – „jestem zbyt zmęczona/y, żeby to zrobić, jeśli ci na tym zależy, musimy się inaczej zorganizować”. Powiedzmy wprost, cze- go potrzebujemy i oczekujemy, nie ka- żąc drugiej stronie domyślać się i trwać w niepewności. Ale przede wszystkim otwórzmy się na drugiego człowieka i nie oczekujmy, że będzie taki, jak byśmy chcieli – wystarczająco szybki, zdolny, inteligentny i usłużny. I dzielmy się tym, co mamy, nawet jeśli będzie to tylko wiedza z zakresu najpopularniejszych zestawów lego, którą obdarujemy pana Mietka z kiosku, bo nie wie, jaki prezent kupić wnukowi, albo kawałek sernika dla starszej sąsiadki, która nie ma już żad- nej rodziny. A jeśli mamy ochotę wcielić w życie ideę Mikołaja z Miry, podzielmy się świątecznym jedzeniem z bezdom- nymi albo w okresie przedświątecznym weźmy udział w akcji „Szlachetna Pacz- ka”. Otwórzmy oczy, żeby lepiej widzieć człowieka w człowieku.


Radosnych i spokojnych świąt! DK


Page 1  |  Page 2  |  Page 3  |  Page 4  |  Page 5  |  Page 6  |  Page 7  |  Page 8  |  Page 9  |  Page 10  |  Page 11  |  Page 12  |  Page 13  |  Page 14  |  Page 15  |  Page 16  |  Page 17  |  Page 18  |  Page 19  |  Page 20  |  Page 21  |  Page 22  |  Page 23  |  Page 24  |  Page 25  |  Page 26  |  Page 27  |  Page 28  |  Page 29  |  Page 30  |  Page 31  |  Page 32  |  Page 33  |  Page 34  |  Page 35  |  Page 36  |  Page 37  |  Page 38  |  Page 39  |  Page 40  |  Page 41  |  Page 42  |  Page 43  |  Page 44