Mikołaj: Z wielu powodów. Mamy np. ta- kiego ucznia, który jest z nami od dłuższego czasu, jest elektrykiem, ma firmę. Zaczęło się od tego, że miał bardzo dużo polskich pracowników i podobało mu się, jak oni się zachowują, jak pracują, spodobał mu się klimat i język, chciał też w nim mówić. To nietypowa sytuacja, kiedy szef chce się uczyć języka swoich pracowników. Zaczął się uczyć, bardzo mu się to spodobało, bardzo dobrze mu szło i znalazł sobie nawet polską dziewczynę. Teraz są już po ślu- bie, mają dziecko. Niektórzy przychodzą w związku z pracą, z przyjaciółmi albo spodobała im się Polska na jakimś wypadzie do Krakowa, Poznania czy Warszawy. Uczyliśmy też jednego Włocha, któremu Zielona Góra przypominała jego kraj, dlatego chciał się nauczyć polskiego. To jest miłe spotykać się z ludźmi, którzy są zain- teresowani naszą kulturą. To nam sprawia wielką przyjemność. Joanna: Mamy uczniów na przykład, któ- rzy mają polskie nazwiska, ale nie wiedzą o tym, a my im o tym mówimy. Zresztą oni inaczej je czytają. Jest dużo osób, które mają kontakt rodzinny z Polską na bieżąco, czyli mają partnerki, partnerów z Polski albo kontakt sprzed paru generacji, bo ich bab- cia albo dziadek byli Polakami. Najważ- niejszą motywacją jest motywacja rodzinna i koleżeńska. Mamy uczniów, którzy mają przyjaciół w Polsce i Polska im się bardzo podoba. Mikołaj: Mamy takiego ucznia, który od 15 lat jeździ z rodziną na wakacje do Koło- brzegu. Zachęcił żonę, żeby się uczyła, on sam uczy się polskiego bardzo intensywnie, nie tylko z nami, ale też samodzielnie, czyta intelektualne książki, robi mnóstwo nota- tek, bo są za trudne i musi sprawdzać co drugie słowo. Poza tym każe do siebie mówić polskim imieniem Krzysztof.
Czy dużo jest takich osób, których rodzi-
ce są Polakami, a one same urodziły się już tutaj w Niemczech, w domu nie mó- wiło się po polsku albo niemiecki wyparł polski i one teraz mają potrzebę powrotu do języka polskiego, a co za tym idzie, do jego poznania? Joanna: Tak, to jest jedna z ważniejszych motywacji. Mamy coraz więcej takich uczniów, którzy pochodzą z dwujęzycznych rodzin, gdzie język polski był rzadziej uży- wany. W zależności od rodziny ten poziom języka jest różny. On może być bardzo podstawowy, ale też bardzo rozwinięty. To są uczniowie, którzy bardzo szybko przypo- minają sobie, robią bardzo duże postępy w nauce.
Co jest najtrudniejsze w nauczaniu języ- ka polskiego? Mikołaj: Najtrudniejsze w nauczaniu każ- dego języka jest to, aby mieć jak najlepszy kontakt z uczniem, z każdym uczniem, nie- zależnie od tego czy pasuje tobie charak- terem, czy nie. To jest taka praca, którą nau- czyciel w sobie samym musi wykonać, aby zawsze starać się zrozumieć i zbliżyć do każdego człowieka, który się pojawi przy stole.
Zdarzają się trudne sytuacje? Joanna: Są na przykład osoby, które po-
chodzą z takich rodzin dwujęzycznych, gdzie język polski był na drugim miejscu, był wypie- rany. Te osoby chcą potem wrócić do języka, natomiast ta praca, którą wykonujemy potem, polega na przekonywaniu ich do języka, że to jest pozytywna wartość. Oni oczywiście tym, że przychodzą do naszej szkoły, pokazują, że ten język jest dla nich czymś wartościowym, ale czasami wiążą też z nim dużo negatywnych emocji. I te emocje potem przepracowujemy na zajęciach. Budujemy pozytywny obraz języka.
Czy często spotykacie się ze stereotypa- mi dotyczącymi polskiej kultury i Pola- ków? Mikołaj: Przychodzą ludzie otwarci, którzy uważają, że stereotypy to zabawna rzecz i można je opowiedzieć Polakowi. My wtedy opowiadamy im stereotypy o Niemcach. Wtedy nawzajem z siebie się śmiejemy. Nikt nie przepada za stereotypami, tak sa- mo jak nikt nie przepada za plotką, ale ani plotek, ani stereotypów nie da się uniknąć. Trzeba z nimi zrobić to, co najlepsze. Trzeba je akceptować i się z nich śmiać.
Z czego śmieją się Niemcy? Joanna: Niemcy śmieją się na przykład z tego, że Polacy używają bardzo dużo zdrobnień i cała Polska kultura zachowywa- nia się w przestrzeni publicznej jest zdrob- niała. Potrafimy mówić o pieniądzach, jak- by było to coś nieważnego, mówimy „pie- niążki”. Zdrabniamy nie tylko imiona, ale też rzeczywistość. Niemcy tego nie rozumieją i mają problem z akceptowaniem tego. Śmieją się, że być może to jest niepoważne podejście do świata. Ale co ciekawe, oni często pozwalają swoim polskim znajomym zdrabniać swoje własne imiona. Do naszej szkoły przychodził Sasza, który stał się już nawet Saszusią. Oni to bardzo lubią. W ten sposób ten stereotyp nabiera bardzo pozy- tywnego wyrazu.
A czym Was Niemcy zaskoczyli? Czego nie spodziewaliście się, zakładając tę szkołę? Joanna: Niemiec jest dobrym uczniem, bo jest systematycznym uczniem i ma bardzo duży respekt wobec nauczyciela. Niemców jest fajnie uczyć, oni się dają uczyć. Lubią się uczyć. Natomiast to, do czego musie- liśmy się przyzwyczaić, to to, że Niemcy lu- bią systematyczność, konsekwencję, pew- ność i porządek. Trzeba im mówić, jak bę- dzie, co będzie i wedle tego postępować. Wszelkie odstępstwa od jakiegoś schematu są niezrozumiałe. Polacy natomiast lubią kreatywność. Cenią kreatywność w nauczy- cielu i różnorodność, zmianę. Mikołaj: Niemcy nie czują się komfortowo, kiedy widzą, że prowadzący, na którym chcą w pełni polegać, nagle improwizuje albo wprowadza elementy, których nie oczeki- wali, bo mają podręcznik, a nauczyciel nagle daje im kserówkę. Ale Niemcy cenią z kolei w Polakach to, że jak są zasady, które unie- możliwiają rozwój, to Polacy potrafią odejść od reguły, żeby zrobić coś nowego.
KONTAKTY | 19 | KONTAKTY
Zgadzacie się z opinią, że język polski jest jednym z najtrudniejszych języków świata? Joanna: Nie. My myślimy o tym inaczej, nie który język jest trudny, tylko jak zmo- tywować do nauki. Mamy inną perspektywę. Mikołaj: Jako poloniści możemy się nad tym zastanawiać naukowo. Ale tak na- prawdę nie istnieją obiektywne narzędzia, żeby to zmierzyć. W naszej szkole uczymy wyłącznie po polsku i skupiamy się na konwersacji, wymowie, żeby jasno się wypowiadać. Nie skupiamy się na grama- tyce. Jedna z naszych uczennic wyznała nam, że na początku się przestraszyła, że zajęcia będą tylko po polsku. Po pierwszym spotkaniu już powiedziała, że się cieszy, bo czuje się pewnie w języku. Skupiamy się na motywacji. Jeżeli będzie ona mała, to język zawsze będzie wydawał się trudniejszy. Jak szukamy pracowników, a cały czas szukamy polonistów, to szuka- my ludzi, którzy mają to coś w sobie, dobre nastawienie, którzy potrafią sobie przed lekcją powiedzieć, że teraz będą otwarci na nowych ludzi, teraz będzie się coś fajnego działo.
A w jakich sytuacjach jesteście dumni z języka polskiego, co Wam się bardzo w nim podoba? Joanna: Bogactwo słownika polskiego. Mamy jeden z bogatszych słowników wśród języków europejskich. I to na pewno zau- ważają uczniowie, którzy są na wyższym poziomie, ile można wyrazić. O ile więcej niż w języku niemieckim! Z tego jesteśmy dumni, zwłaszcza, gdy słyszymy to od uczniów. Mikołaj: To prawda. Język polski nawet dzisiaj jest bardzo bogaty, nawet w gaze- tach, w porównaniu z bardzo zestandary- zowanym niemieckim, który z jednej strony ma może dłuższą historię, ma więcej dia- lektów, więcej ludzi nim mówiło, to jednak polski nie jest jeszcze tak zestandaryzo- wany i ma wielką siłę, żeby obce słowa po- lonizować.
Czym się interesujecie prywatnie? Joanna: Założyliśmy szkołę, bo zawsze interesowaliśmy się językami. Sami nadal uczymy się języków obcych. Uczymy się teraz włoskiego. Ja zaczęłam się uczyć też chińskiego, poza tym mówię jeszcze po rosyjsku i angielsku. Bardzo lubimy uczyć się języków i lubimy uczyć polskiego. Robiliśmy dużo kursów, więc mamy poję- cie, czego sami oczekujemy od kursu i co jest najskuteczniejsze w nauce. Mikołaj: Ja zawsze myślę, że najlepiej jest się postawić w obu sytuacjach i nauczania, i uczenia się. W grupach z uczniami też robimy takie ćwiczenia. Uczniowie często sobie coś tłumaczą wzajemnie, bo to jest najlepsze, kiedy człowiek może być w roli nauczyciela, pomyśleć, jak coś przekazać, wtedy też lepiej to zrozumie. I lepiej zro- zumie nauczyciela.
Marta Szymańska
Page 1 |
Page 2 |
Page 3 |
Page 4 |
Page 5 |
Page 6 |
Page 7 |
Page 8 |
Page 9 |
Page 10 |
Page 11 |
Page 12 |
Page 13 |
Page 14 |
Page 15 |
Page 16 |
Page 17 |
Page 18 |
Page 19 |
Page 20 |
Page 21 |
Page 22 |
Page 23 |
Page 24 |
Page 25 |
Page 26 |
Page 27 |
Page 28 |
Page 29 |
Page 30 |
Page 31 |
Page 32 |
Page 33 |
Page 34 |
Page 35 |
Page 36 |
Page 37 |
Page 38 |
Page 39 |
Page 40 |
Page 41 |
Page 42 |
Page 43 |
Page 44 |
Page 45 |
Page 46 |
Page 47 |
Page 48