This page contains a Flash digital edition of a book.
NAUKA / PRACA


w Polsce – miałam tam swoją małą firmę, któ- ra dawała mi pieniądze i wspaniałe poczucie niezależności. Grupa dobrych przyjaciół i krąg znajomych a także wspaniała rodzina pozwa- lały czuć się bezpiecznie i na swoim miejscu. Szarość codziennych sytuacji urozmaicały go- rzko-słodkie historie zasłyszane we wrocławs- kich tramwajach, narzekanie starszych pań na niekulturalną młodzież dzisiejszych czasów i awantury panów spod monopolowego o to, który z polityków jest większym bucem. Z ironią obserwując rzeczywistość, narzekałam równo tak jak wszy-


P


scy – na pogodę (latem i zimą, rzecz jasna), kijowych zleceniodawców (za mało płacą, za dużo wymagają) i uczelnię (właściwie teraz już nie wiem dlaczego, bo była rewelacyjna). Śmiałam się pod nosem z absur- dów naszego rządu, z przerażeniem decydowałam o wyborze funduszu emerytalnego. Jak każdy Polak stałam się ekspertem w medycynie i polityce. W mojej małej ojczyźnie miałam ulubioną knajpę z tostami serwowanymi 24/dobę, pana w spożywczaku, który pozwalał mi donieść brakujące 50 groszy następnego dnia i ulubionego bezdomnego, z któ- rym zawsze wymieniałam kilka słów na temat pogody. Miasto, które może nie należało do moich ulubionych, szybko stało się


bezpieczną przystanią i wygodnym miejscem powrotów z większych i mniejszych podróży. Wyjeżdżając na półroczne stypendia, czułam ekscytację i radość, że zobaczę coś nowego, poznam nowych ludzi, poszerzę horyzonty. Mieszkając w innych krajach Europy do Polski wracałam zawsze z poczuciem, że to właśnie tu należę. Z dumnie podniesioną głową wracałam do znajomych, opowiadając historie i anegdoty z zagranicy. Tak było do momentu przeprowadzki do Berlina. Do Berlina wyjeżdżałam ze wstydem, nie z radością. Czułam się


jakbym zdradziła siebie i swoją ojczyznę. Choć nigdy nie byłam wycho- wana w atmosferze przesadnego patriotyzmu, miałam wrażenie, że robię coś, co nie jest zgodne z moim wewnętrznym kodeksem. Przeko- nywałam samą siebie, że to miasto, jest jak każde inne, w którym miesz- kałam. Wszystko przemawiało na jego korzyść – międzykulturowość, no- watorstwo, bliskość do Polski. Mimo wszystko coś nie grało - nie wiedzia- łam co. Miasto przywitało mnie upalnym latem, pięknymi ścieżkami rowe-


rowymi i tysiącem możliwości poznawania nowych ludzi, rozwijania swoich umiejętności i spędzania wolnego czasu. Młodzież spijała piankę z tysiąca i jednego piwa, integrując się ze staruszkami z sąsiednich ławek. Grajkowie dawali darmowe koncerty na każdym skrzyżowaniu, konkurując o uwagę kierowców i przechodniów z żonglerami, mimami i innymi cyrkowcami. Kolorowe miasto huczało od szczerego śmiechu tubylców i lśniło od


fleszy robiących zdjęcia turystów. Fałszując, odtwa- rzałam w głowie wygrywane na akordeonie w metrze melodie. Bo coś


nie grało – myślałam, że tylko u mnie. Aż nagle zauważyłam innych, którzy podróżują po Berlinie z głową


wciśniętą w ramiona, udają niewidzialnych. Ze swoistym strachem obserwują rzeczywistość, oglądając się za siebie jakby stale gotowi na atak krytyki. Tych, co ze wstydem siadają na ławkach w parku, jakby się im nie należało. Potrafię ich już rozpoznać całkiem nieźle – kobiety eleganckie i zadbane, nieśmiało obserwują rzeczywistość, mężczyźni jakby wystraszeni z pokorą ustępują miejsca na chodniku rowerzystom. To my – Polacy. Ta druga grupa, której w mieście nie słychać, która nie rozbija butelek po piwie o przypadkowe głowy, która nie klnie jak szewc, która nie upija się co tydzień w Galaxy. To my – Polacy, którzy z miliona powodów wyjechali z kraju, Polacy stale tęskniący za domem, nierozu- miejący co nam tu nie gra. Mamy tu swoje prace, swoje mieszkania, być może nawet rodziny.


Wypożyczamy polskie książki, czytamy polską prasę. Nierzadko mówimy płynnie po niemiecku, świetnie radzimy sobie w niemieckiej rzeczywisto- ści. Polacy w kraju trochę nam zazdroszczą odwagi, Niemcy w Berlinie cenią za pracowitość i rzetelność. To dlaczego boimy się do siebie odezwać w metrze? Dlaczego widząc się codziennie w tej samej piekarni nie potrafimy wydusić z siebie prostego dzień dobry? Czego się wsty- dzimy? Dlaczego w mieście tolerancji, nie potrafimy otworzyć się na drugiego Polaka? Ktoś mi wyjaśni co tu nie gra i skąd ten fałsz?


Anna Burek KONTAKTY | 15 | KONTAKTY Zatrudnimy pracowników do obsługi hotelowej


Nowoczesna firma „Inzeit”, mająca swoje siedziby w Berlinie, Hamm, Düsseldorf i Wuppertal, poszukuje pracowników


do obsługi hotelowej na terenie Berlina. Praca będzie polegała na:


przygotowaniu pokoi hotelowych, zgodnie ze standardem hotelu (sprzątanie pokoju, łazienki, zmiana pościeli, opieka nad kwiatami)


kontrola prawidłowości działania urządzeń elektrycznych w pokoju


wykładanie informacji hotelowych wykładanie prasy


Wymagania:


znajomość języka niemieckiego w stopniu podstawowym umiejętność pracy w zespole dyspozycyjność zamiłowanie do ładu i porządku miła aparycja schludny wygląd doświadczenie w pracy hotelowej mile widziane


Kontakt : Na Państwa zgłoszenia czeka Viktoria Penkuhn pod nr tel.: +4930850729115 lub www.inzeit.com


Ü


Matematyka po polsku, po niemiecku www.matheman.de


przygotowanie do gimnazjum, do MSA, do matury, przychodzę do domu. Tel: 030 99 21 43 35 MATHEMAN


Kurs prawa jazdy kat. B (samochód osobowy) – 299 Euro


Cena obejmuje: 14 godzin zajęć teoretycznych, 12 godzin zajęć praktycznych (jazda drogami pozamiejskimi, jazda autostradą, jazda po zmierzchu), opłatę za jazdę egzaminacyjną, kurs pierwszej pomocy, materiały szkoleniowe (również w języku polskim). Dodatkowa jazda: 28,50 Euro


ÜOferujemy również kursy prawa jazdy kat. A, C oraz D


Informacja w języku polskim: 030/755699821 lub 01520/5934468 Informacja w języku niemieckim: 030/755699870 lub 0176/10419111


amiętam swoją decyzję o wyjeździe do Berlina – do łatwych nie należała. Nie była spowodowana brakiem pracy


abw-Sprachschule anerkanntes Prüfzentrum (telc, BAMF)


Bezpłatnie dla obcokrajowców i przesiedleńców


dla ALG 2, intensywne kursy języka niemieckiego


· kursy dla początkujących i zaawansowanych Kontakt w języku polskim - pani Aneta, tel. kom.: 01578-5975309


· przed południem i wieczorem Sophie-Charlotten-Str. 30A, 14059 Berlin, tel. 030 3222033


Sprachschule am Dong Xuan Center; Herzbergerstr. 33/34, 10365 Berlin


www.abw-berlin.de E-mail: sprachschule@abw-berlin.de


Page 1  |  Page 2  |  Page 3  |  Page 4  |  Page 5  |  Page 6  |  Page 7  |  Page 8  |  Page 9  |  Page 10  |  Page 11  |  Page 12  |  Page 13  |  Page 14  |  Page 15  |  Page 16  |  Page 17  |  Page 18  |  Page 19  |  Page 20  |  Page 21  |  Page 22  |  Page 23  |  Page 24  |  Page 25  |  Page 26  |  Page 27  |  Page 28  |  Page 29  |  Page 30  |  Page 31  |  Page 32  |  Page 33  |  Page 34  |  Page 35  |  Page 36  |  Page 37  |  Page 38  |  Page 39  |  Page 40  |  Page 41  |  Page 42  |  Page 43  |  Page 44  |  Page 45  |  Page 46  |  Page 47  |  Page 48