WOŚP 2019: Niech człowiek człowiekowi będzie człowiekiem
27. finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy po raz kolejny udowodnił, jak potrzebne jest szerzenie idei mi- łości i dobra. Z roku na rok WOŚP zbiera coraz więcej datków – w tym roku łączna suma zbiórki w trakcie finałów przekroczyła 1 miliard złotych. Jednak nie tylko z tego powodu tegoroczna edycja długo zostanie w na- szej pamięci. O wyzwaniach, motywacji do działania i chęci pomocy rozmawiamy z szefową berlińskiego sztabu – Dorotą Rędzikowską.
Anna Burek: Jaki jest przepis na sukces berlińskiego finału WOŚP?
Dorota Rędzikowska: Przede wszystkim – nieustanna nauka i obser- wacja. To, co sprawdza się w małym miasteczku w Polsce, niekoniecz- nie sprawdzi się w Warszawie, a to co sprawdza się w Warszawie – nie musi cieszyć się powodzeniem w Berlinie. Stolica Niemiec to bardzo kolorowa mieszanka ludzi. Sami Polacy mieszkający tutaj różnią się między sobą – mają za sobą różne doświadczenia migracyjne, są w różnym wieku, urodzili się w różnych miejscach, a co za tym idzie – lubią także co innego. Ideą Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomo- cy jest jednak szerzenie dobra i miłości ponad wszelkimi podziałami. Oczywiście po kilku latach działań w nowym sztabie wiemy już, z jakim odzewem mogą się spotkać poszczególne punkty programu i zawsze staramy się trafić w gusta jak największego grona uczestników.
Anna Burek: Co jest największym wyzwaniem dla szefowej sztabu ber- lińskiego?
Foto: Lidia Radzio, sztab
Anna Burek: Od kiedy angażujesz się w działania berlińskiego sztabu Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy?
Dorota Rędzikowska, szefowa sztabu WOŚP Berlin: Właściwie od kiedy tylko mogę, czyli od momentu mojej przeprowadzki do Berlina. W październiku 2012 roku został w Berlinie zarejestrowany sztab na 21. finał – mój pierwszy finał w Berlinie był jednocześnie pierwszym finałem organizowanym przez reaktywowany sztab. Swoją przygodę zaczynałam jak wszyscy – jako wolontariuszka. Jedna z dwóch, swoją drogą – WOŚP w Berlinie dopiero zaczynał się rozwijać po przerwie, więc razem stawialiśmy małe kroczki ku temu, co mamy teraz.
Anna Burek: Jak wyglądał rozwój berlińskiego sztabu WOŚP?
Dorota Rędzikowska: Pierwszy berliński finał, w którym brałam udział, odbywał się w lokalu poprzedniej szefowej – w Pierogarni pani Lidii Kozłowskiej, więc specjalnie dużo organizacji nas to nie kosztowało, ponieważ lokal idealnie sprawdzał się w funkcji miejsca goszczącego finał. Z czasem jednak, kiedy berlińskie finały WOŚP zaczęły cieszyć się coraz większą popularnością, musieliśmy zacząć mierzyć wyżej – pierwsze finały w reaktywowanym sztabie były dla nas swoistą próbą i rozeznaniem się w tutejszym środowisku. Kolejne finały odbywały się w coraz większych lokalach: w restauracji La Luz, Haus der Jugend, a tegoroczny – w ogromnej przestrzeni trzech pięter Werkstatt der Kul- turen przy udziale około 70 wolontariuszy (a organizatorów w sumie było około 150). Nasza strona na Facebooku również pokazuje, jak się rozwijamy – z trzystu osób śledzących stronę WOŚP Berlin, zrobiło się już prawie dwa tysiące – to dla nas znak, że nasza praca jest docenia- na.
Anna Burek: Jak wygląda praca nad finałem WOŚP?
Dorota Rędzikowska: Przede wszystkim praca nad finałem to nie tyl- ko aktywność związana z jedną niedzielą w roku, ale kilkumiesięczne przygotowania do imprezy, a także – już po finale – zamykanie kwestii organizacyjnych. Poza samym weekendem finałowym, nasze aukcje i zbiórki trwają na ogół aż do końca stycznia. Potem następuje osta- teczne zliczanie zebranych środków, a zaraz potem – planowanie ko- lejnych kroków. Śmiejemy, się, że okres po finale to jednocześnie okres przed finałem. Wiosna to czas może nieco większego luzu, ale waka- cji od WOŚP nie robimy sobie praktycznie wcale (śmiech). Od 2017 roku uczestniczymy w corocznych spotkaniach sztabów zagranicznych, oprócz tego wolontariusze spotykają się na Festiwalu Pol‘and’Rock (wcześniejszym Woodstocku) – właściwie nasze życie kręci się nie- ustannie wokół Orkiestry.
Dorota Rędzikowska: Na pewno do specyfiki pracy sztabów zagra- nicznych należy dodatkowy obowiązek zorientowania się w przepisach lokalnych. Oczywiście dostajemy wytyczne ze sztabu głównego w War- szawie, jednak wdrożenie ich w życie należy już do nas. Biurokracja po- trafi przytłoczyć, jednak w Berlinie wiele osób już nas kojarzy i chętnie służy pomocą – chociażby w kwestii rezerwacji lokalu czy negocjacji ceny wynajmu. Musimy pamiętać, że działania WOŚP mają naturę ak- cji charytatywnych – dysponujemy niewielkim budżetem, a plany i po- mysły mamy bezgraniczne. Tutaj nieoceniona jest pomoc specjalistów z mojego sztabu – każdy z nas ma swoje pole ekspertyzy, każdy z nas ma swoje zadania – doskonale się uzupełniamy i napędzamy do pracy. Śmieję się, że dla mnie Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy to głów- ne zajęcie – do pracy zarobkowej chodzę po to, by móc opłacić rachun- ki, a po niej móc rozwijać nasz berliński sztab, a co za tym idzie – także siebie. Praca na stanowisku szefowej sztabu jest wyzwaniem z wielu powodów i choć miałam ogromne wsparcie od swojej poprzedniczki, a także możliwość uczenia się od niej podczas finałów organizowanych jeszcze w starym składzie, nadal z wielką pokorą podchodzę do swoich obowiązków i staram się wyciągać wnioski z każdej sytuacji. Zeszło- roczny finał nie poszedł w całości po naszej myśli – popełniliśmy błędy, które jednak zaowocowały refleksją. Niejednokrotnie zastanawiałam się, czy aby na pewno podołam zadaniu, czy na pewno jestem w stanie stanąć na jego wysokości. Wtedy jednak energia i miłość WOŚP dzia- łały cuda – otaczają mnie wspaniali ludzie, którzy w każdej sytuacji są dla mnie wsparciem.
Anna Burek: Tegoroczna końcówka finału WOŚP upłynęła właściwie pod hasłem: wsparcie.
Dorota Rędzikowska: To dla nas niesamowicie bolesna sytuacja. To, co wydarzyło się w tym roku w Gdańsku, to ból nie do opisania. Trudno nam komentować tragiczną śmierć prezydenta. Zgodnie również ape- lujemy do wszystkich tych, którzy roszczą sobie prawo do komento- wania decyzji Jurka Owsiaka w sprawie rezygnacji z funkcji prezesa fundacji. Nikt z nas nie jest w stanie wyobrazić sobie tego, co Jurek w tym momencie czuje – miejmy szacunek dla jego decyzji i zamiast dywagować nad jej słusznością, okażmy mu wsparcie – pokażmy, że dla niego jesteśmy lub przelejmy dodatkową złotówkę na konto WOŚP. Pokażmy, że nie agresją, ale dobrem i miłością chcemy odpowiadać na zło. Pokażmy, że potrafimy być dla siebie ludźmi. Poznałam Jurka osobiście w trakcie swojej kadencji szefowej – chciałabym, by otrzymał od nas takie wsparcie, na jakie zasługuje – nieważne, co zdecyduje, my do końca świata i jeden dzień dłużej będziemy grać dla Jurka.
EDIT: Dzień przed oddaniem wywiadu do druku Jurek Owsiak zdecydo- wał się wrócić na stanowisko prezesa fundacji, co Dorota Rędzikowska skomentowała tak: Cieszymy się niezmiernie i mamy dziesięciokrotnie większą motywację i chęć do działania!
Anna Burek
Foto: Aleksandra Kubiak, wolontariusze Finału KONTAKTY | 7 KONTAKTY |
Page 1 |
Page 2 |
Page 3 |
Page 4 |
Page 5 |
Page 6 |
Page 7 |
Page 8 |
Page 9 |
Page 10 |
Page 11 |
Page 12 |
Page 13 |
Page 14 |
Page 15 |
Page 16 |
Page 17 |
Page 18 |
Page 19 |
Page 20 |
Page 21 |
Page 22 |
Page 23 |
Page 24 |
Page 25 |
Page 26 |
Page 27 |
Page 28 |
Page 29 |
Page 30 |
Page 31 |
Page 32 |
Page 33 |
Page 34 |
Page 35 |
Page 36 |
Page 37 |
Page 38 |
Page 39 |
Page 40