This page contains a Flash digital edition of a book.
PROSTO I Z UKOSA Siła śmiechu


Śtylko gadanie, ale szczera prawda. Pewien mężczyzna był chory terminalnie na nowotwór - lekarze dawali mu najwyżej kilka


miech to zdrowie! Śmiech polepsza krew! To nie jest takie sobie


miesięcy życia. A był miłośnikiem komedii, tylko, że nigdy nie miał czasu na ich oglądanie. Gdy dowiedział się o swoim stanie zdrowia wypożyczył wszystkie filmy komediowe, jakie udało mu się znaleźć, wynajął pokój w hotelu, zamknął się w nim i całymi dniami i nocami oglądał filmy. Oczywiście śmiejąc się przy tym do rozpuku. Po kilku tygodniach nagle zauważył, że czuje się lepiej. Po upływie jeszcze niedługiego czasu poczuł się jeszcze lepiej, więc poszedł z wizytą do swoich lekarzy z prośbą o przebadanie. Jakież było zdumienie medyków, gdy okazało się, że po nowotworze nie ma śladu. Po prostu zniknął. Możemy powiedzieć, że rak „wycofał się rakiem”, a mówiąc fachowo nastąpiła jego remisja. Drodzy czytelnicy, to nie jest żart ani bajeczka o cudownych uzdrowie- niach. To najszczersza potwierdzona badaniami i dziś dość pow- szechnie znana prawda.


Bo oczywiście z „cudownymi uzdrowieniami” różnie bywa. - Czy coś pan poczuł? – Zapytał pewnego człowieka uzdrowiciel


pochylając się nad nim, gdy rozpoczął proces uzdrawiania. - Tak – odpowiedział indagowany – poczułem, to chyba była


„Wyborowa”… Do innego uzdrowiciela trafił pewien chromy, który opierał


wszedł człowiek z ogromnym polipem w nosie. Panie uzdrowicie- lu – powiedział bardzo niewyraźnym nosowym głosem – ja mam takiego wielkiego polipa w nosie i dlatego nie potrafię ani dobrze mówić ani dobrze oddychać. Czy nie dałoby się z tym czegoś zrobić? Oczywiście – rzekł uzdrowiciel – ja cię bez trudu uleczę, tylko tam do tego pudełka wrzuć skromny datek 200 zł. Następnie wykonał swoje zabiegi wokół nosa pacjenta a gdy





skończył, oświadczył: - Jesteś uleczony. Na dowód możesz coś powiedzieć. - A ten chromy to się zaraz za drzwiami wypieprzył – powiedział


równie niewyraźnym głosem, co poprzednio pacjent z polipem, uleczony, ale z wiary w takich uzdrowicieli. Oczywiście znamy i inne przypadki uleczeń. - Ludzie!!! Widzę! Widzę! Widzę! – Rozległ się krzyk podczas zbiorowego seansu uzdrawiania. - Ludzie!!! Słyszę! Słyszę! Słyszę! – Rozległ się krzyk w innej


części sali. - Ludzie!!! Na nogach pójdę! – Krzyknął jeszcze ktoś inny – na


nogach pójdę, bo mi auto podpieprzyli! Tymczasem dzięki geloterapii, czyli leczeniu śmiechem napra-


wdę można wyzdrowieć, co jest rzeczą absolutnie pewną i całko- wicie potwierdzoną naukowo. Amerykański lekarz Robin Williams już wiele lat temu przebierał się za clowna i rozśmieszał małych pacjentów na oddziale dziecięcym, na którym pracował. Powstał o nim film a potem narodziła się akcja „Dr Clown”. Od jakiś ośmiu lat także w Polsce. Ponad 250 osób, psychologów, pedagogów i le- karzy przebiera się za clownów i rozśmiesza w szpitalach chore dzieci, by mniej bolały zastrzyki, by dodać otuchy, a dzieciaki śmie- ją się do łez i zdrowieją. Naprawdę zdrowieją! Dorośli też, ale ich co innego śmieszy. I powiedzmy też, że nie każda terapia daje do śmiechu powody.


się podczas chodzenia na dwóch kulach. Uzdrowiciel dotknął jego chorych nóg, wykonał wzdłuż nich kilka posuwistych gestów, jednocześnie mamrocząc coś pod nosem. Następnie splunął na cztery świata strony, pokropił wodą z butelki i rzekł: - A teraz odrzuć kule i idź, bo ja cię uzdrowiłem. I chromy odrzucił kule i odszedł. A zaraz po nim do uzdrowiciela –


Na przykład jeden kamrat od Ecika przyglądał się pokazom lotniczym. Samoloty latały po niebie tam i z powrotem, w górę i w dół, kręciły się, robiły „beczki”, „korkociągi” i powietrzne slalo- my. Dwa samoloty leciały wprost na siebie i w ostatniej chwili się minęły. W tym momencie kamrat Ecika, który się temu przyglądał, nabawił się nieprawdopodobnego zeza. Po prostu oczy skrzyżowa- ły mu się, podążając za samolotami. W szpitalu, do którego go przywieziono ordynator już miał wychodzić do domu, więc nie wdając się w zbytnie ceregiele, kazał nieszczęśnikowi położyć na oczach po jednym jajku, tak żeby się nie ruszał i prosto patrzył. Na drugi dzień ordynator, gdy tylko przyszedł na oddział zaraz zapytał o pacjenta z zezem. - Umarł – powiedziała mu dyżurna pielęgniarka. - Umarł?! – Zdziwił się i przeraził ordynator – a co wyście z nim


zrobili? - To, co pan kazał doktorze. - A co ja kazałem? - No, położyć mu po jednym jajku na oczach. - No i co? - No i umarł w momencie, gdy zdołaliśmy mu je dociągnąć tylko


do brody…


W tym momencie warto przytoczyć stare porzekadło: Człowieku, lecz się sam! Śmiechem ma się rozumieć.


Jurek Ciurlok "Ecik"


HUMOR MASZTALSKICH Bez wyjścia


(w nawiązaniu do poprzednich moich felietonów) W szkole podstawowej nauczycielka poucza dzieci: - I jeszcze zapamiętajcie sobie, że rodziców trzeba zawsze słuchać… Na to Kuba z czwartej ławki wykrzyknął głośno: - No to ja mam przerąbane!!! Mój tata jest wokalistą disco polo!


Potrzeba matką… wszystkiego Jedzie rajd samochodowy przez Europę. Co 600 km rajd zatrzymuje się, aby zatankować paliwo. Po przejechaniu 8000 km jeden samochód nie tankował paliwa ani razu. A jechali nim studenci z Polski. Kierownik rajdu podszedł do nich i zapytał: - Słuchajcie, przejechaliśmy 8000 km a Wy ani razu nie tankowaliście! Jak to możliwe?! - No, bo my kasy nie mamy…


KONTAKTY | 36 | KONTAKTY


Page 1  |  Page 2  |  Page 3  |  Page 4  |  Page 5  |  Page 6  |  Page 7  |  Page 8  |  Page 9  |  Page 10  |  Page 11  |  Page 12  |  Page 13  |  Page 14  |  Page 15  |  Page 16  |  Page 17  |  Page 18  |  Page 19  |  Page 20  |  Page 21  |  Page 22  |  Page 23  |  Page 24  |  Page 25  |  Page 26  |  Page 27  |  Page 28  |  Page 29  |  Page 30  |  Page 31  |  Page 32  |  Page 33  |  Page 34  |  Page 35  |  Page 36  |  Page 37  |  Page 38  |  Page 39  |  Page 40  |  Page 41  |  Page 42  |  Page 43  |  Page 44