FELIETON
klapy gombrowiczowskiego kubraczka i usadził w kącie. Czuję, jakby na- gle ktoś ściągnął mi z oczu tanie różowe okulary i założył na zadarty nos korekcyjne szkła, które do bólu wyostrzyły otaczającą rzeczywistość.
tak oklepaną, że jeszcze kilka miesięcy temu nudziła mnie szalenie. Ta sama praca z powtarzalnymi zadaniami, ci sami znajomi z oklepanymi żartami, te same weekendowe rytuały zabijające poczucie ekscytacji, te same opowieści sąsiadów w trakcie porannej jazdy windą, te same problemy bliskich podczas cotygodniowych rozmów przez telefon. Nie cieszyła nawet perspektywa urlopu – zaplanowanego w tym samym co rok temu miejscu – wtedy wydawało mi się magiczne, teraz groziło per- spektywą nudy.
nie już jesiennie marzyłam o tym, by ten rok się skończył, by móc zako- pać się pod kocem, włączyć mazurki Chopina i oddać się czekaniu na lepsze czasy. I właśnie wtedy, kiedy szary lipiec lojalnie wspierał mnie w moim marazmie, znienacka i nieoczekiwanie dostałam po mordzie. I to nie ot, tak, klepnięciem otwartej dłoni, ale pięścią prosto w zwieszony na kwintę piegowaty nos. Oberwałam tak, że świat zawirował mi przed oczami, a kiedy w końcu się zatrzymał, nie wyglądał już tak samo.
częło dobiegać coraz więcej plotek o kiepskiej kondycji firmy, o groźbie zamknięcia oddziału, o prawdopodobieństwie utraty pracy. Znajomi po- woli zaczęli planować dorosłość, kupując domy poza Berlinem lub po- dejmując decyzje o powrocie w swoje rodzinne strony. Sąsiadka, z którą dzieliłam nie tylko zamiłowanie do muzyki, ale i poczucie humoru, za- mieniona została przez spółdzielnię na fana głośnego techno żyjącego głównie nocą, a bliscy zajęci urlopami zaczęli odzywać się jakby mniej.
Z początkiem upragnionego lata, za mój biurowy monitor za- Wchodząc z morowym nastrojem w deszczowy lipiec, zupeł- Rzeczywistość tak dobrze znaną i dzięki codziennej rutynie –
W lipcu stałam się mądrzejsza. I nie za sprawą okrągłych urodzin, którymi straszyłam sama siebie od dobrych czterech lat. Nie dzięki osiągniętym w pracy zawodowej małym sukcesom, które dla mnie znaczą tak wiele. Nie przez to, co działo się w życiu osobistym moim i moich bliskich. Stałam się mądrzejsza, bo ktoś ponownie wziął mnie za
Siedząc na greckim wybrzeżu i popijając kolorowe drinki z najlepszym przyjacielem u boku, narzekałam na fakt, że serwowane są w plastiku i na to, że ludzie to bezmyślne krowy.
Do Berlina wróciłam trzęsąc się z zimna, bo różnica tem- peratur wynosiła prawie 20 stopni, i wściekła jak osa – z tego samego powodu. Maszerując dziarsko w ciemności i strugach wody, nie widząc prawie nic, ale licząc na to, że wszechświat dostrzeże moją wściekłość i zejdzie mi z drogi, usłyszałam świst, wrzask, bulgot wody – ktoś ściął mnie z nóg, przeleciał mi nad głową, a mnie samą – porzucił autom na rozjechanie na brzegu jezdni, z głową o centymetr od 15-centy- metrowego betonowego krawężnika. Nikt nie podał mi ręki, nikt nie zapytał, czy wszystko OK, wymijające mnie samochody obryzgiwały mnie kolejnymi porcjami wody z kałuży. Tak jak sobie życzyłam – świat zostawił mnie w spokoju.
drzejsza. Wtedy na mój pryszczaty, na wszystko wiecznie kręcący nos wpadło drzewo. Po tym, jak wykrzyczałam rodzicom, że ich nie potrze- buję, że jestem dorosła, że wiem lepiej, że sobie sama poradzę, 300 metrów dalej spektakularnie zawisłam podarowanym mi samochodem na gałęzi przydrożnego krzaka. Kiedy wirowałam jak nakręcony bą- czek w blaszanej puszce, nad którą straciłam kontrolę, mój młodocia- ny świat i śmiesznie krótkie życie przewijało się jak animowany film przed oczami, a ja zastanawiałam się, o co do diaska właściwie mi chodzi z tym nieustannym niezadowoleniem.
losu drugiej szansie. Pamiętam, jak wdzięczna byłam, że poważny wypadek skończył się jedynie zadrapaniami – miałam wrażenie, że wygrałam los na loterii. Obiecywałam sobie, że od tej pory żyć będę ostrożniej, ale i pełniej – zauważać będę każdą pozytywną drobnost- kę, bagatelizować nieistotne problemy, cieszyć się z tego, co mam, doceniać to, co do tej pory uznawałam za gwarantowane. Wydawało mi się, że dobrze mi idzie realizacja tamtych postanowień. Do momen- tu, kiedy wylądowałam w berlińskim rynsztoku, ponownie niecałe 200 metrów od mieszkania. I zanim mój tyłek całkowicie przesiąknął kału- żą, wiedziałam już, że nie zostałam tam posadzona bez przyczyny.
Anna Burek Od tamtej pory czuję się, jakbym żyła na pożyczonej od W lipcu dziesięć lat temu też nagle stałam się jakby mą-
Przerejestrowanie i podatek drogowy
Kwestia jazdy autem na polskich tablicach reje- stracyjnych, przerejestrowania i opłaty podatku drogowego budzi wśród Polaków mieszkają- cych w Niemczech wiele wątpliwości. Jeżeli wybieramy się do pracy w Niemczech własnym samochodem, powinniśmy wiedzieć, jakie prze- pisy tutaj obowiązują.
Kwestię przerejestrowania samochodu w Niem- czech regulują dwa przepisy niemieckie Prawo Podatkowe (Steuerrecht) oraz niemieckie Pra- wo Rejestracji (Zulassungsrecht) .
Zulassungsrecht reguluje kwestie: tymczaso- wego uczestniczenia w ruchu drogowym oraz regularnego uczestniczenia w ruchu drogo- wym.
ne poza granicami Niemiec mogą tymczasowo uczestniczyć w ruchu drogowym w Niemczech, jeżeli nie mają tam stałego miejsca pobytu. Tymczasowy pobyt ma miejsce wtedy, gdy np. odwiedzamy w Niemczech znajomych czy rodzinę, przyjeżdżamy tu na urlop, targi, koncerty itp., lub też jesteśmy przejazdem przez Niemcy.
Zgodnie z zapisem w §20 FZV (Fahrzeug-Zu- lassungsverordnung), samochody zarejestrowa-
(Internationales Zulassungsschein), samochód jest sprawny technicznie oraz bezpieczny w eksploatacji.
Regularne uczestnictwo w ruchu drogowym ma miejsce wtedy, gdy auto stanowi dla nas stały środek transportu i poruszamy się nim ciągle po krajowych (niemieckich) drogach. Oznacza to, że stałym miejscem użyt- kowania są Niemcy i nie ma znaczenia, że auto jest zarejestrowane na osoby trzecie w Polsce. Jeżeli mamy tutaj meldunek i/lub pracujemy w Niemczech, auto musi zostać wg. niemieckiego prawa przerejestrowane na niemieckie tablice, gdyż główny ośrodek interesów życiowych znajduje się w Niemczech a auto jest w głównej mierze użytkowane również tutaj. Jeżeli pomimo tego będziemy nadal poruszać się w Niemczech autem na polskich tablicach popełniamy wykroczenie z §3 FZV, §48 FZV, §24 StVG. Wg. tego przepisu auto nie zostało dopuszczone do ruchu zgodnie z prawem niemieckim (nie jest tu jakby zarejestrowane). Prawo niemieckie określa jasno, że pojazdy zarejestrowane w Unii Europejskiej mogą tym- czasowo, tzn. do 1 roku, jeździć po niemieckich drogach, pod warunkiem że: jesteśmy w posiadaniu dokumentu dopuszczającego pojazd do ruchu
Niemieckie prawo podatkowe (Steuerrecht)- reguluje kwestie zobowią- zania do opłacania na terenie Niemiec podatku, w tym drogowego (Kfz- -Steuer). Zwolnienie z opłaty (§ 3 Nr.13 KraftStG) może nastąpić na rok czasu i tylko w przypadku tymczasowego pobytu. Jeśli przebywamy w Niemczech powyżej 183 dni w roku, to zgodnie z prawem tutaj znajduje się nasz ośrodek interesów życiowych i tutaj musimy zapłacić podatek. Jeśli tego nie zrobimy, narażamy się na oskarżenie o oszustwo podatkowe zgodnie z zapisem w § 370 AO (Abgabenordnung – Kodeks Podatkowy). Opłacenie niemieckiego podatku drogowego nie zwalnia nas z obowiązku przerejestrowania samochodu. §1 Nr. 3 KraftfStG (ustawa o opodatkowa- niu pojazdów silnikowych) mówi jasno, iż bezprawne korzystanie z sa- mochodu również podlega opodatkowaniu: ” Der Kraftfahrzeugsteuer unterliegt […] die widerrechtliche Benutzung von Fahrzeugen”. Podatek może być również naliczony wstecz, od momentu zameldowania w Niem- czech. Policja bez problemu jest w stanie sprawdzić historię naszego zameldowania przez główny system meldunkowy Niemiec. Nawet gdyby nikt się nie zorientował, że powyżej roku jeździmy na polskich rejestra- cjach i polskim ubezpieczeniu, w momencie stłuczki ubezpieczalnia może odmówić wypłaty odszkodowania. Może to mieć miejsce, gdy firma ubez- pieczająca nasz samochód udowodni nam, że przez więcej niż połowę roku poruszamy się za granicą. W takim przypadku niższe stawki ubezpie- czenia w Polsce mogą wcale nie być dla nas opłacalne.
KONTAKTY | 37 KONTAKTY |
Page 1 |
Page 2 |
Page 3 |
Page 4 |
Page 5 |
Page 6 |
Page 7 |
Page 8 |
Page 9 |
Page 10 |
Page 11 |
Page 12 |
Page 13 |
Page 14 |
Page 15 |
Page 16 |
Page 17 |
Page 18 |
Page 19 |
Page 20 |
Page 21 |
Page 22 |
Page 23 |
Page 24 |
Page 25 |
Page 26 |
Page 27 |
Page 28 |
Page 29 |
Page 30 |
Page 31 |
Page 32 |
Page 33 |
Page 34 |
Page 35 |
Page 36 |
Page 37 |
Page 38 |
Page 39 |
Page 40 |
Page 41 |
Page 42 |
Page 43 |
Page 44