search.noResults

search.searching

dataCollection.invalidEmail
note.createNoteMessage

search.noResults

search.searching

orderForm.title

orderForm.productCode
orderForm.description
orderForm.quantity
orderForm.itemPrice
orderForm.price
orderForm.totalPrice
orderForm.deliveryDetails.billingAddress
orderForm.deliveryDetails.deliveryAddress
orderForm.noItems
Finanse / Księgowość / Ubezpieczenia TŁUMACZE BIURO SERWIS POLONEZ


• Księgowość • Serwis biurowy, zakładanie firm • Pomoc w załatwianiu wszelkich spraw urzędowych • Pisanie rachunkow i prowadzenie korespondencji • Gewerbe na biuro bez konieczności stałego meldunku w Niemczech


Ollenhauerstr.45, 13403 Berlin (biuro mieści się w pomieszczeniach redakcji KONTAKTY). Wtorek i czwartek od 9:00 – 17:00 (w pozostałe dni możliwość wcześniejszego uzgodnienia terminu)


Tel. 030/ 343 90 574 • kom.: 0152 18954868 • fax: 030/ 375 91 850 • Email:info@polonez-eu.eu


Natura cierpi


Nasza planeta cierpi, jest zagrożona – tak brzmi konkluzja ONZ wysnuta w panelu dyskusyjnym ds. Zmian Klimatu IPCC. Raport o globalnym ociepleniu obciąża nas wszystkich za emitowanie tzw. gazów cieplarnianych (dwutlenku węgla). Unia Europejska posta- nowiła, że do roku 2020 zmniejszy o połowę ich emisję, co więcej, za 13 lat 20% całej energii ma pochodzić ze źródeł odnawialnych – słońca, wiatru, wody czy biomasy. Budowanie nowych elektrowni atomowych budzi coraz więcej protestów zarówno organizacji eko- logicznych, jak i tzw. zwykłych ludzi. Niewątpliwie po katastrofach w Czernobylu i Fukushimie niezwykle wzrosła społeczna świado- mość zagrożeń.


Co my, zwykli obywatele tego świata, możemy w codziennych dzia- łaniach uczynić dla ochrony środowiska? Najlepiej byłoby zacząć od małych kroków najbliższym otoczeniu, które po zsumowaniu z większymi, spowodują dostrzegalne efekty, ale dopiero wtedy, gdy doprowadzimy do powszechności pewnych proekologicznych nawyków i zachowań. Kiedy uświadomimy sobie, że każdy zaosz- czędzony litr wody pomnożony przez parę milionów osób daje po- jemność małego jeziorka, że idąc na zakupy nie musimy za każdym razem kupować plastikowej torby, że nie powinniśmy używać pralki do kilku ciuszków, palić światła w pomieszczeniu gdzie nas nie ma, wtedy przyroda która teraz cierpi, zacznie ponownie oddychać. Tak pisze o tym ks. Jan Twardowski.


„Rachunek dla dorosłego” Od podziwu nad światem.


Jak daleko odszedłeś od prostego kubka z jednym uchem Od starego stołu ze zwykłą ceratą Od wzruszenia nie na niby Od sensu


Warunkiem tworzenia społeczeństwa żyjącego zgodnie z prawami natury jest edukacja, kształcenie powszechnej świadomości, że świat składa się z określonej puli zasobów, której nie da się pomno- żyć i która wystarczyć musi na następne pokolenia. Nie ma miejsca na egocentryzm i zachłanność. Człowiek nie może dominować nad


przyrodą lecz musi nauczyć się ją respektować. Nasze zachowa- nia konsumenckie muszą być bardziej świadome - musimy kupo- wać rzeczywiście to, co jest naprawdę potrzebne. Każda rzecz ma swój koniec i wcześniej czy później najsolidniej uszyta sukienka czy najdroższy samochód stanie się zużytym śmieciem. Podobnie śmie- ciami staną się w swoim czasie najwytworniejsze sprzęty domowe, butelki po napojach, tysiące opakowań, tony plastiku. W gospodarce rynkowej to klienci uznają, co warte jest nabycia, a producenci mu- szą się podporządkować tym potrzebom.


Każdy kto wychowywał się na wsi, nabył co nieco nawyków eko- logicznych, które wymuszało samo życie, jak utylizacja śmieci, oszczędność wody (czerpało się ze studni) i światła. Stara polska zasada głosi, że nie wolno wyrzucać jedzenia - odpadkami karmiono ptactwo, zwierzynę. Do sklepu chodziło się z małą siatką, foliowe torebki były nieznane, śmietanę i mleko kupowało się w butelkach na wymianę, a kolorowe cukierki rzadko były opakowane. Z pewnością dzieciństwo spędzone na zielonej trawce w ogrodzie,wśród krzewów i drzew, zwierząt domowych,wielkich połaci łąk i pól, wykształciło po- dziw i respekt dla przyrody. Niestety, z różnych powodów trzeba było opuścić cudowną krainę i zamieszkać w mieście. Byłam jeszcze dzieckiem, kiedy trafiłam w nowe miejsce - miasto wojewódzkie, które było brzydkie a wokół zabudowania, bloki miesz- kalne, zabetonowane ulice, asfalt, żadnej zieleni. Owszem, parę drzewek i krzewów rosło dla ozdoby i jakieś tam rabatki w centrum miasta, ale na głównych ulicach drzewa powycinano, żeby kierowcy mieli lepszą widoczność. I choć dzisiaj warunki życia są diametralnie różne, konsumpcja dóbr materialnych przerasta potrzeby ludzkie. Czym ziemia ma oddychać, skoro kurczy się jej wolna powierzch- nia, oddana pod nowo powstające budowy? Zdaję sobie sprawę, że mówię tu banały i że jest to po prostu śmieszne, a jednak namawiam do zmiany nawyków, do segregowania śmieci, stosowania żarówek energooszczędnych, gotowania pod przykrywką, prania z pełną pral- ką, uszczelniania okien, używania papieru toaletowego z recyklin- gu.No i sadźmy drzewa! To pomysł, który zrodził się, kiedy trzeba było kupić prezent urodzinowy dla brata. Kupiłam mu sadzonkę do ogrodu i od tej pory każdemu, kto posiada dom z ogrodem, kupuję drzewko. Może chociaż w ten sposób oddam ziemi to, co sama nie- opatrznie zniszczyłam?


K. Koziewicz KONTAKTY | 15 KONTAKTY |


Page 1  |  Page 2  |  Page 3  |  Page 4  |  Page 5  |  Page 6  |  Page 7  |  Page 8  |  Page 9  |  Page 10  |  Page 11  |  Page 12  |  Page 13  |  Page 14  |  Page 15  |  Page 16  |  Page 17  |  Page 18  |  Page 19  |  Page 20  |  Page 21  |  Page 22  |  Page 23  |  Page 24  |  Page 25  |  Page 26  |  Page 27  |  Page 28  |  Page 29  |  Page 30  |  Page 31  |  Page 32  |  Page 33  |  Page 34  |  Page 35  |  Page 36  |  Page 37  |  Page 38  |  Page 39  |  Page 40  |  Page 41  |  Page 42  |  Page 43  |  Page 44