search.noResults

search.searching

dataCollection.invalidEmail
note.createNoteMessage

search.noResults

search.searching

orderForm.title

orderForm.productCode
orderForm.description
orderForm.quantity
orderForm.itemPrice
orderForm.price
orderForm.totalPrice
orderForm.deliveryDetails.billingAddress
orderForm.deliveryDetails.deliveryAddress
orderForm.noItems
Medien - przyp. red.) na imprezy specjalne i jubileusze, ale nie są one duże. Dotacja miasta Berlina polega na tym, że nasze zajęcia odbywają się w szkołach, za które nie płacimy. To jest udział miasta Berlina.


Czy przyjmujecie również nowych nauczycieli?


Bardzo chętnie, choć tylko osoby z wyższym wykształceniem pedago- gicznym! Problemem jest niskie wynagrodzenie, jakie możemy zaofero- wać. Dlatego zawsze szukamy wsparcia i zapraszamy chętnych nauczy- cieli do współpracy.


Udanych wakacji i dziękujemy za rozmowę!


Olympia Berlin - zapał jest ciągle ten sam


Barbara Rejak - rbb/Monika Sedzierska


odchodzą , a przychodzą dzieci młodsze. Obecnie mamy zupełnie inną emigrację - europejską. Do Niemiec przyjeżdżają Polacy , którzy chcą się realizować zawodowo, albo pomieszkać poza Polską. Nie wiedzą jeszcze, gdzie osiądą na stałe, dlatego zależy im bardzo, żeby dzieci uczyły się j. polskiego. Dlatego mamy ogromną ilość zgłoszeń maluchów od piątego roku życia.


Co zmieniło się w mentalności rodziców? Czy posyłanie maluchów na lekcje języka polskiego świadczy o tym, że są oni bardziej świa- domi wartości dwujęzycznego wychowania dzieci?


Rodzice przyjeżdżający do Niemiec mają teraz zupełnie inne warunki. Nie są zakompleksieni, jak kiedyś i mają zupełnie inną pozycję. Większość z nich znajduje sobie normalną pracę, otrzymują stanowiska, mieszkają jak inni berlińczycy i są bardziej pewni siebie. Uczenie się języka polskie- go nie jest już aktem patriotyzmu. Kiedyś Polacy nie mieli śmiałości, by po polsku głośno mówić w metrze, bo woleli być niewidoczni. Zwłaszcza, że było im łatwo wmieszać się w tłum. Nie chcieli uchodzić za cudzo- ziemców, bo stosunek do obcokrajowców nie był w Berlinie najlepszy. Obecnie rodzice z Polski, będącej członkiem UE, zupełnie inaczej do tego podchodzą. Traktują znajomość języka polskiego jak umiejętność. Polska jest dla nich takim samym normalnym krajem, jak wszystkie inne w Europie i dlatego chcą mówić po polsku. Poza tym jeżdżą do Polski i mają też kontakty zawodowe. Widzą, że znajomość dwóch języków jest opłacalna. Niektóre służby w Berlinie, takie jak policja czy straż, szukają pracowników mówiących po polsku.


Czy zmiana podejścia do nauki języka polskiego w Niemczech zmie- niła też metody i sposób nauczania w „Oświacie”?


Już nie deklamujemy „Kto ty jesteś? Polak mały!”. Zresztą wcześniej też staraliśmy się tego nie robić. To nie miało sensu, ponieważ znaczną część naszych uczniów stanowią dzieci z małżeństw mieszanych. My, jako organizacja, nigdy nie kazaliśmy dzieciom wybierać między krajem tatusia lub mamusi. Uważaliśmy, że wspaniałe jest to, że dziecko po- zna polską kulturę i literaturę. Jeśli będzie władało językiem polskim to stanie się naturalnym sprzymierzeńcem Polski, niezależnie od paszpor- tu. Kiedyś rodzice nie wiedzieli, czy kiedykolwiek zamieszkają w Polsce i czy ten język się przyda. Poza tym, w pedagogice niemieckiej radzono emigrantom, głównie tym spoza Anglii albo Francji, żeby raczej nie mó- wili w języku ojczystym w domu, bo dzieci będą miały chaos w głowie i gorsze wyniki w szkole. To jest absolutną bzdurą, ale taka była moda. Pamiętam nawet listy do rodziców - obcokrajowców, tzw. Elternbriefe, z poradami dla dzieci gorzej się uczących. Nauczyciele lubili też zapytać, w jakim języku rozmawia się w domu, żeby zwrócić uwagę na problem. Nie jest to absolutnie prawdą , bo jak wiemy, dzieci są w stanie nauczyć się kilku języków.


Na szczęście dziś temat wychowania dwu- i wielojęzycznego dzieci jest coraz bardziej popularny. Regularnie gości również na antenie COSMO Radio po polsku. Jak wobec tego można zapisać dzieci na naukę polskiego w przyszłym roku szkolnym 2019/20?


Nie mamy wspólnego rozpoczęcia roku szkolnego dla wszystkich. Na naszej stronie internetowej www.oswiataberlin.de można sprawdzić, gdzie odbywają się lekcje i dopasować do miejsca zamieszkania. Są wyszczególnione klasy, punkty nauczania i wiek dzieci . Należy się tam zgłosić w dniu, w którym zaczynają się lekcje. Zgłoszenia i deklaracje otrzymają Państwo u nauczycieli. Należy je wypełnić i jeden egzemplarz odesłać. To wszystko.


Jak Oświata finansuje swoją działalność?


Zajęcia są nieodpłatne, ale uczniowie są członkami naszego stowarzy- szenia. Mamy niewielką składkę członkowską. Utrzymujemy się z tych składek oraz dotacji. Nie jest to proste. Dotacje otrzymujemy na ogół z Polski, od Wspólnoty Polskiej, MSZ i ambasady. Planując działalność na cały rok, nigdy nie wiemy, czy otrzymamy dofinansowanie. Mamy rów- nież dotacje od BKM (Beauftragter der Bundesregierung für Kultur und


Marta Kupiec rozmawia z Pawłem Gołębiewskim i Wojciechem Witt- stockiem, długoletnim i obecnym prezesem obchodzącego 30-lecie istnienia pierwszego polskiego klubu sportowego w Berlinie – P.O.C. Olympia Berlin.


Jak powstała Olympia Berlin?


PG: Przyjechałem do Berlina w 1987 r kiedy miałem 17 lat. Jedną z ulu- bionych wówczas rozrywek polskich imigrantów była oczywiście gra w piłkę. Piłka była dla nas odskocznią od problemów, które mieliśmy po przyjeździe do Niemiec, od biegania po urzędach, szkoły, szukania pracy itd. Mieliśmy kolegów, którzy grali już w trzecich czy drugich ligach w Polsce, i też uciekli z kraju. No i w końcu postanowiliśmy to nasze granie zalegalizować, a to dało nam też możliwość rywalizacji z innymi amatorskimi drużynami z Berlina.


A nazwa Olympia pochodzi od Stadionu Olimpijskiego w Berlinie?


Nie. Chodziło o polskich olimpijczyków, którym staraliśmy się pomóc, zbierając pieniądze od sponsorów, przekazując datki, zapraszając ich do Niemiec, jeżeli mieli problemy z przygotowaniami do zawodów w Polsce, np. ze znalezieniem hali. Paru sportowców rzeczywiście brało udział w olimpiadach dzięki naszemu wsparciu. Dlatego Olympia.


Jak zmieniła się Olympia przez 30 lat?


W pierwszych latach naszej działalności mieliśmy w sekcji piłkarskiej zdecydowanie więcej profesjonalistów, zawodników, którzy przed przy- jazdem do Niemiec grali już w piłkę w Polsce. Czasem nawet, jak po- wiedziałem, w rozgrywkach ligowych. Dziś zgłaszają się do nas przede wszystkim amatorzy – młodzież i dzieci, które dopiero chciałyby nauczyć się grać w piłkę. Ale cieszymy się z każdego, kto chce grać w polskiej drużynie i się integrować.


Ale zapał wciąż jest ten sam. Dlatego klub istnieje już 30 lat.


Rolę integracyjną podkreślacie specjalnie na stronie interneto- wej klubu?


WW: Przychodzą do nas młodzi ludzie, którzy, co oczywiste, z jednej strony chcą kopać piłkę, ale również szukają możliwości integracji wśród Polonii. Okazją jest każdy trening i każdy mecz, liczne spotkania pry- watne, a raz do roku organizujemy wyjazdy do Polski – w góry lub nad morze.


Jaką macie polonijną piłkarską konkurencję w Berlinie?


Od kilku lat na pewno jest to FC Polonia, która świetnie rozwija się nie tylko w sekcji piłkarskiej, i Cosmos United, który w przeszłości miał za- wodników z wielu różnych krajów, ale obecnie jest przede wszystkim pol-


Olympia Berlin - rbb/Marta Kupiec KONTAKTY | 23 KONTAKTY |


Page 1  |  Page 2  |  Page 3  |  Page 4  |  Page 5  |  Page 6  |  Page 7  |  Page 8  |  Page 9  |  Page 10  |  Page 11  |  Page 12  |  Page 13  |  Page 14  |  Page 15  |  Page 16  |  Page 17  |  Page 18  |  Page 19  |  Page 20  |  Page 21  |  Page 22  |  Page 23  |  Page 24  |  Page 25  |  Page 26  |  Page 27  |  Page 28  |  Page 29  |  Page 30  |  Page 31  |  Page 32  |  Page 33  |  Page 34  |  Page 35  |  Page 36  |  Page 37  |  Page 38  |  Page 39  |  Page 40