search.noResults

search.searching

dataCollection.invalidEmail
note.createNoteMessage

search.noResults

search.searching

orderForm.title

orderForm.productCode
orderForm.description
orderForm.quantity
orderForm.itemPrice
orderForm.price
orderForm.totalPrice
orderForm.deliveryDetails.billingAddress
orderForm.deliveryDetails.deliveryAddress
orderForm.noItems
W trosce o krzewienie języka polskiego


Zorganizowali się w odpowiedzi na zlikwidowanie przez MSZ kursów języka w Instytucie Polskim. Od 16 lat uczą polskie- go cudzoziemców i dbają o to, żeby dzieci z rodzin polsko- i dwujęzycznych znały język swego pochodzenia. Jak to się zaczęło i czy było warto, opowiada Anna Zinserling – jedna z założycielek Kolleg für polnische Sprache und Kultur.


Anna Burek: Czym jest Kolleg für polnische Sprache und Kul- tur?


Anna Zinserling: Kolegium jest organizacją pożytku publicz- nego, skupiającą się głównie na prowadzeniu zajęć z języka polskiego dla cudzoziemców, a także – choć w mniejszym stopniu – dla dzieci polskiego pochodzenia. Oczywiście od mo- mentu powstania naszego stowarzyszenia kursy cały czas się zmieniają i dostosowują swój profil do aktualnego zapotrzebo- wania, ale cel pozostaje zawsze ten sam – propagujemy wśród berlińczyków i brandenburczyków znajomość języka polskiego.


Anna Burek: Skąd pomysł na założenie własnej szkoły języ- ka polskiego?


Anna Zinserling: Wydawałoby się, że Berlin, ze względu na bliskość polskiej granicy, powinien mieć różne ośrodki nauki języka polskiego, a z uwagi na wielotysięczną grupę Polaków – również polskie instytucje, które dbałyby o ten język, tak, jak czynią to inne zagraniczne instytuty, np. British Council, Goethe Institut, Alliance Francaise. Niestety, Instytuty Polskie promują tylko kulturę, a język pomijają. W 2002 roku, widząc, jak skrom- na była oferta, a jak duże zainteresowanie nauką polskiego, postanowiliśmy wraz z kilkoma koleżankami i kolegami wziąć sprawę w swoje ręce i nie czekać, aż zajmą się nią powołane do tego instytucje edukacyjne. Początki były nieco chaotycz- ne – nie mieliśmy własnego lokalu, więc w ramach współpra- cy z Centrum Języków Obcych Uniwersytetu Humboldtów prowadziliśmy zajęcia w budynku uczelni. Kursy były otwar- te dla wszystkich zainteresowanych, potem podjęliśmy także współpracę z ośrodkiem kształcenia ustawicznego przy Freie Universität. Rok później zarejestrowaliśmy w sądzie stowarzy- szenie, a w 2004 roku wynajęliśmy lokal przy ulicy Dircksenstr. 46, w którym działamy do dziś. Z perspektywy czasu wiem, że zakładając 16 lat temu Kolegium trafiliśmy na doskonały mo- ment – Polska wchodziła właśnie do Unii Europejskiej i zainte- resowanie naszym krajem – także językiem – było wyjątkowe.


Anna Burek: Jaką motywację mają osoby uczące się języka polskiego w Berlinie?


Anna Zinserling: Motywacje są oczywiście różne. Na początku naszej działalności paradoksalnie pomogła nam polityka – ak- cesja Polski do UE spowodowała, że zwracano na nas szcze- gólną uwagę, czytano o nas w mediach i zaczęto doceniać możliwości, jakie daje znajomość języka polskiego, np. na ryn- ku pracy. Od tamtej pory przez naszą szkołę przewinęło się ok. 2000 kursantów. Dorośli uczą się języka głównie ze względów zawodowych, są tacy, którzy muszą go sami dobrze opanować, innym potrzebny jest przy okazji służbowych pobytów w Pol- sce lub w kontaktach z polskimi przedsiębiorstwami. Dlatego organizujemy sporo kursów dla firm oraz kursy języka facho- wego, np. dla medyków czy kolejarzy. Mamy też osoby, które uczą się polskiego z powodów osobistych, jak choćby związek z Polką czy Polakiem albo korzenie rodzinne, inni interesują się polską kulturą lub po prostu lubią poznawać nowe języki. Jeśli chodzi o dzieci, to ich obecność na zajęciach językowych wynika głównie ze świadomej decyzji rodziców. W środowisku tak wielokulturowym jak Berlin, zachowanie własnej tożsamości nie jest może trudne (różnorodność jest naturalna), ale na pew- no wymaga konsekwencji. Jeśli rodzice zaczynają dla wygody używać w domu języka niemieckiego, a dzieci nie mają innych okazji – ani w szkole ani w środowisku rówieśniczym – żeby rozmawiać po polsku, to starania o utrzymanie znajomości pol- skiego mogą się skończyć fiaskiem.


Anna Burek: Jak uczy się języka polskiego? My, Polacy, uwa- żamy go za niezmiernie trudny, a obcokrajowcy?


Anna Zinserling: O języku polskim mówi się, że jest trudny i skomplikowany, czego moje doświadczenia lektorskie nie po- twierdzają. Mnóstwo naszych kursantów bardzo dobrze opano- wuje zarówno polską wymowę, jak i gramatykę. Fakty przeczą więc tym obiegowym opiniom. Na początku polski wydaje się wprawdzie trudniejszy niż np. angielski, jednak im dalej w las, tym łatwiej można się w polszczyźnie odnaleźć. Gramatyka rządzi się np. dość regularnymi zasadami, także na wyższych poziomach, odwrotnie niż angielski, gdzie coraz większe umie- jętności wymagają poznania coraz liczniejszych wyjątków. W Kolegium uczymy głównie tzw. metodą komunikacyjną, bo najwięcej osób chce szybko zacząć mówić. Staramy się nie zniechęcać kursantów tłumaczeniem skomplikowanych reguł, lecz ćwiczyć je praktycznie w formie dialogów lub konwersacji. Oczywiście najwięcej zależy od samego kursanta i jego indy- widualnej motywacji, a także od tego, do czego polski jest mu potrzebny. Niektórzy z naszych studentów/uczniów są z nami niemal od początku naszej działalności. Prowadzę np. kurs in- dywidualny, który trwa już nieprzerwanie od 12 lat i choć spo- tykamy się tylko raz w tygodniu na 90 min., to mimo tej niezbyt dużej dawki języka polskiego, efekty okazują się całkowicie za- dowalające. Możemy już rozmawiać swobodnie na praktycznie każdy temat i czytać autentyczne, nie tylko podręcznikowe tek- sty. Takie zajęcia w naturalny sposób zamieniają się z czasem w lekcje konwersacyjne, w których dużo miejsca zajmuje polska historia, literatura, sztuka czy kultura dnia codziennego.


Anna Burek: Kolegium już z samej nazwy ma krzewić polską kulturę, prawda?


Anna Zinserling: Owszem, natomiast nie organizujemy ty- powych wydarzeń kulturalnych jak koncerty czy spotkania au- torskie. Takie przedsięwzięcia wymagają większych nakładów czasu i pieniędzy i dlatego pozostają poza zasięgiem naszych możliwości. Nie otrzymywaliśmy nigdy żadnych dotacji i do dziś wszystkie fundusze musimy wypracować sami. Większość na- szych zajęć ma charakter kształceniowy, ale z kultury nie chce- my zupełnie rezygnować. Jako przykład mogę podać zajęcia z filozofii prowadzone przez berlińskie Stowarzyszenie Małych Myślicieli dla dzieci w wieku 8-12 lat, które odbywały się w Ko- legium do ostatniego roku albo wykłady „muzealne” pracowni- ków Muzeum Egipskiego czy Pergamonu, również dla młodych słuchaczy. Przez długi czas Kolegium współpracowało z Uni- wersytetem Śląskim w Katowicach i organizowało w Niemczech studia podyplomowe dla lektorów języka polskiego. Siedem ko- lejnych edycji, jeśli udało mi się je szybko policzyć, ukończyło ok. 150 absolwentów. Oprócz działalności oświatowej zajmu- jemy się też od czasu do czasu pracą edytorską. Wydajemy głównie podręczniki do nauki języka polskiego i prowadzimy księgarnię wysyłkową. Jako stowarzyszenie jesteśmy zwykle obecni na ważniejszych kongresach dydaktyków czy slawistów, staramy się w ten sposób popularyzować polski także w krę- gach zawodowych. Współzakładaliśmy Federalny Związek Na- uczycieli Języka Polskiego, który ma również własną publikację – rocznik Polski w Niemczech / Polnisch in Deutschland. To wszystko są działania mające na celu krzewienie polskiej kultu- ry i znajomości polszczyzny.


Anna Burek: Zakres działań Kolegium jest bardzo szeroki, a pracy wystarcza pewnie na kilka etatów. Czy Pani nie brakuje czasem motywacji do dalszych działań?


Anna Zinserling: Pyta mnie Pani, czy warto. Moja odpowiedź nie będzie zaskakująca – oczywiście warto. Kolleg für polni- sche Sprache und Kultur, dzięki naszej ciężkiej pracy, wypraco- wał sobie renomę i rozpoznawalność i stał się dobrą wizytówką polskiej społeczności w Berlinie. Jesteśmy jedną z kilku szkół języka polskiego w mieście – koncentrujemy się na nauce tylko jednego języka, ale dzięki temu robimy to dobrze. Myślę, że trzeba być konsekwentnym. Działania jednorazowe, nawet naj- bardziej udane imprezy, nie mają takiego znaczenia jak syste- matyczna praca i wytrwałe dążenie do celu. Jestem zwolennicz- ką działań długofalowych, jeśli już coś organizujemy, to warto od razu myśleć o imprezach cyklicznych, jeśli wydajemy książ- ki, to dobrze jest wydawać serie. To instytucjonalizuje działania i tworzy nową jakość. Pojedyncze projekty nie zostawiają tak trwałych śladów. Oczywiście siłami społecznymi niełatwo jest utrzymać taki rytm. Dlatego życzyłabym sobie, żeby polska po- lityka kulturalna zaczęła wreszcie brać pod uwagę język polski i sensownie go promować. Dzięki temu nasza wieloletnia praca nie poszłaby w przyszłości na marne.


Anna Burek KONTAKTY | 6 KONTAKTY |


Page 1  |  Page 2  |  Page 3  |  Page 4  |  Page 5  |  Page 6  |  Page 7  |  Page 8  |  Page 9  |  Page 10  |  Page 11  |  Page 12  |  Page 13  |  Page 14  |  Page 15  |  Page 16  |  Page 17  |  Page 18  |  Page 19  |  Page 20  |  Page 21  |  Page 22  |  Page 23  |  Page 24  |  Page 25  |  Page 26  |  Page 27  |  Page 28  |  Page 29  |  Page 30  |  Page 31  |  Page 32  |  Page 33  |  Page 34  |  Page 35  |  Page 36  |  Page 37  |  Page 38  |  Page 39  |  Page 40