WARTO WIEDZIEĆ kaczka po berlińsku, czyli felieton na ostro
Czasami mam ochotę powiedzieć, co mam na myśli, jednak używając mniej dyplomatycznych słów.
Mam ochotę opisać otaczającą mnie rze- czywistość w sposób, w jaki ona rzeczy- wiście funkcjonuje i jakie też wzbudza we mnie uczucia. Różne. Mam ochotę powiedzieć komuś o odmiennej opinii (ale jednak beznadziejnej argumentacji), żeby „szykował się w bardzo szybką podróż do miejsca nieznanego przeznaczenia”, tylko w bardziej niewybrednej formie.
Chciałbym też czasem wyrazić się to- warzysko i dramatycznie w kwestii praw konsumenta, które są nam zabierane lub o których nam się nie mówi. Nierzadko też pragnąłbym, wbrew przyjętym kon- wenansom, wypowiedzieć się więcej niż otwarcie w temacie uczciwości lub nieuczciwości, lub jak kto woli, przyzwo- itości w przyznawaniu świadczeń przez firmy ubezpieczeniowe, czy dawaniu sło- wa i niewywiązywaniu się z niego. Taka retoryka jest poniekąd ekstrawagancka i mało popularna.
To samo dotyczy również werbalnego opi- sywania pozytywnych uczuć, takich jak miłość, sympatia, lubienie, które to uczu- cia coraz częściej brzmią dziwnie obco, gdy się je wypowiada na głos do drugiej osoby. Szczególnie osoby. O rzeczach łatwiej jest nam mówić. Jesteśmy tak zdi- gitalizowani i tak zerojedynkowi w dzisiej- szych czasach, że wszelkie uczucia, które wypowiadamy, wydają się echem z lamu- sa lub cokolwiek łabędzim śpiewem – sły- szy się go bardzo rzadko i podobno tuż przed śmiercią łabędzia. Tak też niechyb- nie będzie z uczuciami. A może nie bę- dzie? Może przesadzam? Oby.
Język jest fundamentem każdej cywili- zacji. Język trzyma i cementuje zwycza- je i przekazuje je potomnym. Tak tworzy się historia. Poprzez zapis. Nie pozwala on zapomnieć. To najlepsze narzędzie do zwalczania konfliktów. O ile wie się, jak go używać. Pozwólmy sobie zatem zapisać kilka luźnych myśli oraz kilka ścisłych fak- tów i zobaczmy, co z tego wyjdzie. Oceni- cie Państwo sami.
Kto z nas pamięta, jak funkcjonował tak zwany „głuchy telefon”? Zabawa czasów naszego dzieciństwa. Ktoś wymyśla zda- nie, powtarza innej osobie (w zaufaniu!), a ta mówi to kolejnej, ta znowu kolejnej i tak dalej. Każda z tych osób, niechcący lub chcący, dodaje coś od siebie. W efek- cie z drobnej informacji powstaje gigan- tyczna historia. Z małej mrówki rodzi się wielki smok. Tak właśnie powstaje plotka i tak czasem buduje się lub niszczy obraz czegoś lub czyjś wizerunek.
Potrafię cieszyć się czyimś szczęściem. To chyba też niezbyt popularna przypa- dłość w dzisiejszych czasach. Szcze-
gólnie na obczyźnie. Chociaż bagaż do- świadczeń i nawyków wywozimy zwykle z kraju. Ale to już inna sprawa. Na inny felieton może. Dlatego też cieszę się, kie- dy widzę jak ludzie zakładają swoje firmy, uczestniczą w szkoleniach, projektach rozwojowych, próbują czegoś nowego, czytają książki o poprawieniu swojej mar- ki i dotarciu do szerszej liczby odbiorców, kupują, sprzedają, jednym słowem – pro- wadzą „biznesy”. Lubię start-up’y, lubię MLM, lubię ludzi samodzielnych i tych, którzy dążą do wolności finansowej, gdzie to pojęcie nie powinno brzmieć obco tylko powinno być elementem naszej kolorowej rzeczywistości. Rzeczywistości każde- go z nas. Co roku odkrywanych jest ok. 6.000 nowych gatunków zwierząt i owa- dów. Otwórzmy się się na nowe. Stańmy się przedsiębiorcami (osobami przedsię- biorczymi) swojego życia.
Kiedyś ludzie myśleli, że Ziemia jest pła- ska. Okazało się, że jednak nie. Potem panowało twierdzenie, iż Ziemia stoi w miejscu, a Słońce kręci się dookoła niej. Myśl ta ewoluowała stopniowo i stwier- dzono w końcu błędność tej teorii. Do niedawna panowało też przekonanie, że jesteśmy w centrum Wszechświata i do tego sami. Jedyni. Wyjątkowi. Niestety. Żyjemy na peryferiach galaktyki a i jedy- ni nie jesteśmy. To nawet matematycz- nie niemożliwe.
Do czego zmierzam? Ano do tego, że warto mieć oczy szeroko otwarte, myśleć w poprzek, chłonąć świat dookoła, próbo- wać nowych możliwości. Nie okopywać się i „bezpiecznie” stawać się elementem rzeczywistości, tylko ją tworzyć. Dla sie- bie. Zacząć inwestować w samorozwój, uprawiać sport, czytać książki. Inwesto- wać pieniądze, żeby za jakiś czas cieszyć się bardziej życiem, a nie być zależnym od instytucji lub innych ludzi.
Czego nie lubię z kolei? Krótkowzrocz- ności, bezinteresownej zawiści (tą in- teresowną można jeszcze uzasadnić i zrozumieć), niedawania innym prawa do określania się i do szczęścia. Jeśli napiszesz, że masz pasje, które lubisz rozwijać, to się chwalisz i próbujesz być „lepszy” od innych, a przecież masz być równy i nie wychodzić przed szereg! Jeśli powiesz, że chcesz komuś pomóc bezin- teresownie, to jesteś bardziej podejrzany niż jakbyś wziął za to za dużo. Chamstwo i chciwość lepiej rozumiemy i tolerujemy niż przejawy dobroci. A w końcu każdy z nas ma czasem takie odruchy i lubi ko- muś pomóc, ot tak. Daje to bardzo przy- jemne uczucie spełnienia.
Z kolei, kiedy udostępnisz na Facebook’u swoje zdjęcie z egzotycznej podróży ma-
KONTAKTY | 12 KONTAKTY |
rzeń, otrzymasz zwrot, że „wozisz dupę po świecie za czyjeś pieniądze”, a po- siadając dobre auto na pewno musiałeś kogoś skrzywdzić lub oszukać, żeby so- bie na nie pozwolić. Lepiej „wrzucić” zdję- cie klusek z sosem od Włocha jedzonych w „indyjskiej restauracji” lub pochwalić się ilością przemycanych papierosów i alko- holu przez granicę. Ponieważ „normalne- go” człowieka nie stać na takie rzeczy. Po- nieważ normalny człowiek wraca z pracy o 17-ej i nie ma czasu na pierdoły. I kładąc się w nocy do łóżka, normalny człowiek marzy, że sypia z Sharon Stone – a nie z żoną, jeździ drogim autem – a nie swo- im 12 letnim (...) i że posiada swój własny dom z dużym ogrodem - a nie czynszowe mieszkanie w bloku. I po co się wychylasz człowieku? Żyj cicho i spokojnie i nie daj żyć innym. Tego właśnie nie lubię.
Publiczne kasy chorych od trzech lat no- tują nadwyżki środków (Überschüsse). Co ciekawe, już w 2016 przewidziałem w jednym ze swoich felietonów w me- diach społecznościowych, iż za dwa-trzy lata powinny dzięki temu zostać w końcu obniżone składki lub ewentualnie roz- szerzone świadczenia, co właśnie miało miejsce w tym roku. Składki zdrowotne dla osób prowadzących działalność go- spodarczą (selbstständig) lub dla osób wykonujących wolne zawody (freiberu- flich) uległy procentowemu zmniejsze- niu i dzięki temu, w skali roku, nasz port- fel może być bogatszy nawet o kilkaset Euro. W przypadku osób zatrudnionych, też możliwe będzie odczucie zmiany, al- bowiem stosunek procentowy ponoszenia kosztów pracownika (tu: składek zdrowot- nych) również uległ zmianie. Na korzyść pracownika. Mimo nadwyżki środków, kasy chorych odmawiają często pacjen- tom świadczeń. Nie chodzi tu o regular- ne świadczenia zdrowotne z tytułu wizyty u lekarza, tylko o świadczenia zaordyno- wane pacjentowi przez personel medycz- ny, takie jak stacjonarna rehabilitacja, psychoterapia ambulatoryjna, leczni- cze/rehabilitacyjne środki pomocnicze (wózki elektryczne, aparaty słuchowe), koszty dojazdów (dla osób z określo- nym inwalidztwem), chorobowe (Kran- kengeld), stacjonarne kuracje. W przy- padku odmowy, często uzasadnionej enigmatycznie „brakiem (nagłej) potrzeby medycznej” mamy 4 tygodnie na odwoła- nie się od decyzji. Warto też sięgnąć po bezpłatne konsultacje Niezależnego Do- radzwa Pacjenta (Unabhängige Patien- tenberatung) –
www.patientenberatung. de, Tel. 0800/011 77 22 aby zorientować się, czy i w jakim zakresie w naszym przy- padku możliwe jest złożenie sprzeciwu.
- doradca ubezpieczeniowy - Kolonnenstr. 16 , 10829 Berlin Tel: 0152 579 54 514 Fax: 030 922 83987
Mail:
drajling.finanz@
web.de
Bartosz Drajling AFA AG Berlin
Page 1 |
Page 2 |
Page 3 |
Page 4 |
Page 5 |
Page 6 |
Page 7 |
Page 8 |
Page 9 |
Page 10 |
Page 11 |
Page 12 |
Page 13 |
Page 14 |
Page 15 |
Page 16 |
Page 17 |
Page 18 |
Page 19 |
Page 20 |
Page 21 |
Page 22 |
Page 23 |
Page 24 |
Page 25 |
Page 26 |
Page 27 |
Page 28 |
Page 29 |
Page 30 |
Page 31 |
Page 32 |
Page 33 |
Page 34 |
Page 35 |
Page 36 |
Page 37 |
Page 38 |
Page 39 |
Page 40