search.noResults

search.searching

note.createNoteMessage

search.noResults

search.searching

orderForm.title

orderForm.productCode
orderForm.description
orderForm.quantity
orderForm.itemPrice
orderForm.price
orderForm.totalPrice
orderForm.deliveryDetails.billingAddress
orderForm.deliveryDetails.deliveryAddress
orderForm.noItems
Szampańskie zabawy w karnawale


200 osób na balu to było mało. Przed pierwszą wojną świa- tową w Polsce karnawałowe bale były huczne, bo wtedy tańczyć umiał każdy wykształcony człowiek. Największe były organizowane w miastach.


Bal w Hybrydach


Jedne z najsłynniejszych wydawało w Warszawie Towarzystwo Kredytowe Ziemskie – pierwsza polska instytucja bankowa, założona w Królestwie Polskim w 1825 roku. Potańcówki organizowały też miasta, towarzystwa i korporacje stu- denckie. Ale były też „herbatki tańcujące” – bardziej kameralne.


„Bal to przede wszystkim suknia, ale też i ogromny wydatek. Panna musiała mieć suknię skromną, w kolorze pastelowym. Do tego tylko perły, ewentualnie praw- dziwe kwiaty. Wszystko po to, by zrobić wrażenie na kawalerach, bo karnawał w XIX wieku to był jeden wielki targ pa- nien” – pisze w książce „Zakątek pamię- ci” Irena Domańska-Kubiak, przywołując polskie obyczaje. „Ważne też było, żeby sala była dobrze oświetlona, bo nie po to panny się stroiły, żeby ich nie było widać. A kupno świec było wtedy również du- żym wydatkiem” – powołuje się na teksty z ówczesnych poradników dla dam autor- ka książki.


Na bale zapraszano już bardzo młode, 15-letnie panny. Panna musiała oczywi- ście umieć tańczyć, ale też obowiązko- wo znać francuski i ładnie się poruszać. W karneciku, który przynosiła ze sobą, zapisywała nazwiska tancerzy, którzy oferowali jej taniec. Dobrej tancerce od kandydatów trudno było się opędzić. Na koniec był „biały mazur” – panie do tańca prosiły panów. A wszystko odbywało się pod czujnym okiem matek i ciotek.


Szalone bale sylwestrowe do białego rana odbywały się też w Polsce w dwu- dziestoleciu międzywojennym. Po la- tach niewoli elity rzuciły się w wir sza- lonej zabawy. Najhuczniejsze odbywały


się w hotelach, salach Teatru Wielkiego i na Zamku Królewskim. Nie ustępowały im te w restauracjach: Adrii czy Oazie. Świetne jedzenie, takie jak kawior, zimne mięsa, galantyny, pasztety czy słodkości zaspokajało najwybredniejszych smako- szy. Do Adrii ciasta i torty sprowadzano nawet ze Lwowa. Nad ranem, zgodnie z polskim obyczajem, podawano gościom gorące zakąski i czerwony barszczyk w złoconych filiżankach. Bawili się arty- ści, arystokraci, politycy i wojskowi. A tym ostatnim nie brakowało często ułańskiej fantazji. Do legendy przeszło, jak gene- rał Wieniawa-Długoszowski do restaura- cji Adria wjeżdżał na białym koniu. Miał powiedzieć wtedy „Żarty się skończyły, zaczęły się schody”. Założył się bowiem, że wjedzie koniem na pierwsze piętro. I wygrał. Plotki o wyczynach artystów po- dawano z ust do ust. Rosyjski poeta Wło- dzimierz Majakowski zbulwersował gości, gdy w luksusowym lokalu Astoria na za- kąskę do wódki ogórki wyjmował palcami wprost z wykwintnej sałatki.


Za najbardziej elegancki lokal Warszawy uznawano w latach 20. Hotel Bristol. Tu w pięknej Malinowej Sali, na lśniących posadzkach, które odbijały się w krysz- tałowych lustrach, bawili się najznamie- nitsi goście. Szampańsko bawiono się także w Hotelu Europejskim, gdzie pod- czas słynnych Balów Mody czy Balów Polskiego Jedwabiu wybierano królową, a skąpo odziany „motyl” wręczał bukiet kwiatów prezydentowej Mościckiej. Para prezydencka bawiła się też na Zamku Królewskim wraz z posłami, senatorami i korpusem dyplomatycznym i generali- cją, bo prezydent Mościcki był wielkim admiratorem balów. Pamiętny bal sylwe- strowy odbył się, gdy witano nowy 1939 rok w Hotelu Europejskim. Humory dopi- sywały wszystkim gościom, z wyjątkiem jasnowidza inżyniera Stefana Ossowiec- kiego, który – jak głosi legenda – miał niepokojącą wizję. Ale nawet on nie zde- cydował się zepsuć nastroju i wychodząc, zapewniał, że wojny nie będzie.


Bal w Operze Wiedeńskiej


Po wojnie o takich balach nie można było nawet marzyć. Chociaż komunistyczna władza pozwalała na karnawałowe bale, nie były one tak wytworne i z taką kla- są. Komuniści starali się tworzyć własne tradycje. Przywiązywali dużą wagę do Sylwestra i Nowego Roku, wzorując się na radzieckim modelu. Na sylwestrowym balu w 1947 roku w Urzędzie Rady Mi- nistrów aktorka Nina Andrycz, żona pre- miera Józefa Cyrankiewicza, brylowała na parkiecie z górnikiem – przodowni- kiem pracy. Ulubionym miejscem zabaw były sale Politechniki Warszawskiej. Ściany zdobiły socjalistyczne hasła i por- trety przywódców partii, a każdy z komu- nistycznych przywódców w Nowy Rok wygłaszał przemówienie do narodu. Po „odwilży” w 1956 roku symbolem zmian stały się zabawy, na których tańczono


KONTAKTY KONTAKTY | | 19


Sylwester w PRL


rock’n’rolla i słuchano jazzu. Modny stał się wtedy studencki klub Hybrydy. Syl- wester 1989 roku był ostatnim dniem komunistycznego porządku. Po północy, 1 stycznia 1990 roku, Polacy wyszli na ulice i bawili się już w Rzeczypospoli- tej Polskiej.


Dziś szczytem marzeń jest udział w liczą- cych się na świecie balach jak Le Grand Bal, w pełnych przepychu salach wiedeń- skiego Hofburga czy w Operze Wiedeń- skiej, który odbywa się w ostatni czwar- tek karnawału. Gośćmi są tu przede wszystkim głowy państw, ludzie biznesu i wybitne osobistości świata kultury. Zwy- kli miłośnicy dobrej karnawałowej zaba- wy o zdobyciu biletów na tak prestiżowe imprezy muszą myśleć co najmniej rok wcześniej, a i to nie gwarantuje sukcesu. Większe szanse mają debiutanci. Muszą jednak wylegitymować się nie tylko umie- jętnością tańca, ale też odpowiednim po- chodzeniem. Cena za tę przyjemność jest niemała. Rezerwacja loży to wydatek 40 tysięcy złotych, a większość miejsc jest już wykupiona na wiele lat z góry. Bilet dla widza kosztuje ok. 960 złotych, stolik dla czterech osób to koszt ponad 3 tys. złotych. Ci jednak, którym na bal udało się dostać, mówią, że warto zapłacić każ- de pieniądze, żeby zobaczyć eleganckie pary wirujące przy dźwiękach słynnego walca „Nad pięknym modrym Dunajem“ Johanna Straussa.


Monika Witkowska


Karnawał


Page 1  |  Page 2  |  Page 3  |  Page 4  |  Page 5  |  Page 6  |  Page 7  |  Page 8  |  Page 9  |  Page 10  |  Page 11  |  Page 12  |  Page 13  |  Page 14  |  Page 15  |  Page 16  |  Page 17  |  Page 18  |  Page 19  |  Page 20  |  Page 21  |  Page 22  |  Page 23  |  Page 24  |  Page 25  |  Page 26  |  Page 27  |  Page 28  |  Page 29  |  Page 30  |  Page 31  |  Page 32  |  Page 33  |  Page 34  |  Page 35  |  Page 36  |  Page 37  |  Page 38  |  Page 39  |  Page 40