This page contains a Flash digital edition of a book.
Magdalena Grzywińska Polska tożsamość?


...z dumą wywieszam biało-czerwoną flagę, czytam polską prasę i szukam polonijnych inicjatyw. Nie oznacza to przecież, że nie szanuję kultury niemieckiej...


Pracy i wyczekany wolny dzień w środku tygodnia. Ciekawa jestem jak wielu berlińczyków-Polaków pamięta jeszcze o całym tzw. „weekendzie majowym” i o świętach przypadających w Polsce 2 i 3 maja? Jaki w ogóle jest nasz stosunek do świąt narodowych na obczyźnie? Wielu z nas z pewnością tak głęboko wrasta w społecz- ność i mentalność niemiecką, że zupełnie nie zwraca już uwagi na polską kulturę i tradycję. Być może to naturalna kolej rzeczy lub też realizacja starego porzekadła: „Jeśli wejdziesz między wrony mu- sisz krakać jak i one”. Osobiście najbardziej szokuje mnie, gdy wie- lu Polaków mieszkających tu kilka miesięcy nagle zapomina pol- skich słów, głośno i otwarcie mówi, że Polska nie jest im do niczego potrzebna i że absolutnie nic jej nie zawdzięczają. Nie ma mowy o tym, by mieć na uwadze fakt, że 2 maja przypada Święto Flagi Państwowej, dzień później rocznica Konstytucji 3 Maja, a także święto Matki Boskiej Królowej Polski. Ja jestem po tej drugiej stronie barykady i uparcie staram się akcentować swoją polskość w kraju, w którym żyję. Zatem z dumą wywieszam biało-czerwoną flagę, czytam polską prasę i szukam polonijnych inicjatyw. Nie oz- nacza to przecież, że nie szanuję kultury niemieckiej. I tego także chcę nauczyć swoje dzieci. Nie wyobrażam sobie,


W


by w domu mówiły wyłącznie po niemiecku, nie znały polskiej pi- sowni, literatury i historii. Wielokrotnie spotkałam rodziców szczy- cących się tym, iż ich maluchy dużo lepiej posługują się językiem niemieckim i że w zasadzie po polsku to wiele powiedzieć nie umieją, mimo iż oboje rodzice są Polakami. Argumentacja na taki stan rzeczy jest zawsze taka sama: ich latorośle urodziły się w Berlinie, mają niemieckie obywatelstwo, chodzą do tutejszych przedszkoli/szkół i tu spędzą swoje życie. Zatem język polski jest im zupełnie niepotrzebny. Teoretycznie to prawda, jednak czy nie jest to pójście drogą po linii najmniejszego oporu? Nasz język ojczysty należy do jednych z najtrudniejszych na świecie i opano- wanie go to nie lada sztuka. Toteż uczenie go naszych dzieci wymagałoby sporo wysiłku i pracy. Wolimy więc wysłać je na an- gielski, francuski, balet i basen, niż przybliżyć im ich tożsamość narodową. Małe dzieci mają niesamowitą łatwość przyswajania wiedzy, więc równorzędne posługiwanie się dwoma językami nie powinno stanowić dla nich problemu. Jako filolog polski gorąco zachęcam rodziców do tego, by do swoich dzieci zwracali się


końcu nastała wyjątkowo spóźniona wiosna, a przecież to już maj zbliża się wielkimi krokami. A wraz z nim Święto


wyłącznie po polsku, tak by zanim pójdą do przedszkola miały opanowany język ojczysty w jak najwyższym stopniu. W później- szym etapie może okazać się to zbyt trudne, bo dziecko będzie już funkcjonowało w środowisku rówieśniczym posługującym się wyłącznie językiem niemieckim. Być może znów nasunie się pytanie: ale po co? Dlaczego? I w jakim celu? Odpowiedź jest prosta i przekorna: a dlaczego nie? Czy nasze dzieci coś stracą poznając polski język i kulturę? Z pewnością w dorosłym życiu będzie to ich atut, a miejmy nadzieję, że i powód do dumy. Nie mamy przecież pewności, jaką drogę wybiorą nasze pociechy. Nigdy nie wiadomo, czy nie będą mieć do nas pretensji i nie uznają naszego postępowania za zaniedbanie. Poruszę jeszcze jedną kwestię. Otóż powodów emigracji jest


wiele i z pewnością każdy „polski” berlińczyk może opowiedzieć swoją osobistą historię. Zazwyczaj jest to niestety brak pracy i per- spektyw w Ojczyźnie. Z pewnością tu żyje się łatwiej i spokojniej. Państwo niemieckie nawet obcokrajowcom daje większe poczucie bezpieczeństwa choćby dzięki swojemu systemowi socjalnemu. Zatem czujemy spełnienie, zwłaszcza finansowe. Z drugiej zaś strony, nie zawsze oznacza to zrealizowania własnych marzeń i ambicji. Pozostaje wierzyć, że mimo to my, jako emigranci czu- jemy się tu szczęśliwsi.


Powodem, dla którego chciałam skreślić te kilka słów nie było ukazanie nas Polaków w krzywym zwierciadle, ani też zganienie za „niepoprawną postawę obywatelską”. Po części jestem w stanie zrozumieć rozgoryczenie i rozczarowanie młodych, często dosko- nale wykształconych ludzi wybierających emigrację, bo czują, że w ich kraju nic dobrego już ich nie spotka. Po kilku latach poza granicami warto jednak spojrzeć na Polskę nieco inaczej. To prze- cież nie tylko urzędy, politycy, bezrobocie i biedni ludzie. To także miejsce naszego urodzenia, beztroskiego dzieciństwa, młodości… To kraj z piękną i trudną historią, wspaniałymi zabytkami i cudow- nymi krajobrazami. Warto chyba popatrzeć przez inny pryzmat i wspominać Ojczyznę z sentymentem, nawet jeśli nie zamierzamy nigdy do niej wrócić. Dlatego nawet jeśli nie chcemy kultywować polskiej tradycji, warto ją chociaż uszanować i dać jej świadomość naszym dzieciom. Wówczas mamy większe szanse na to, by wyz- być się niepotrzebnej złości i żyć w zgodzie z własną tożsamością narodową.


KONTAKTY | 35 | KONTAKTY


Page 1  |  Page 2  |  Page 3  |  Page 4  |  Page 5  |  Page 6  |  Page 7  |  Page 8  |  Page 9  |  Page 10  |  Page 11  |  Page 12  |  Page 13  |  Page 14  |  Page 15  |  Page 16  |  Page 17  |  Page 18  |  Page 19  |  Page 20  |  Page 21  |  Page 22  |  Page 23  |  Page 24  |  Page 25  |  Page 26  |  Page 27  |  Page 28  |  Page 29  |  Page 30  |  Page 31  |  Page 32  |  Page 33  |  Page 34  |  Page 35  |  Page 36  |  Page 37  |  Page 38  |  Page 39  |  Page 40  |  Page 41  |  Page 42  |  Page 43  |  Page 44