Majowo-filmowo
Kwiecień obrodził w filmy polskie w Berlinie i… jeden niemieckiej telewizji, o który wybuchła afera na co najmniej dwa nasze kraje.
Dramat „Nasze matki, nasi ojcowie”
w zeszłym tygodniu obejrzało w Niemczech siedem milionów widzów. Jego akcja rozpoczy- na się w 1941 roku. Jednym z bohaterów jest niemiecki Żyd, który uciekł z transportu do Auschwitz i trafił do oddziału AK, którego członkowie nie kryli swojej nienawiści do Żydów. Mówili: „Żydów topimy jak koty”. Żoł- nierze mówiący po polsku z dziwnym akcentem nosili biało-czerwone opaski z wielkimi literami 'AK' i swoim rażącym antysemityzmem dorów- nywali esesmanom. Kiedy odkryli, że zdobyty przez nich niemiecki pociąg wiezie Żydów, mówili: „Lepsi martwi niż żywi”, a potem zosta- wili ich bezbronnych. Zaprotestowała polska ambasada w Berlinie i prezes TVP Juliusz Braun, który podkreślił – „To wyobrażenie nie ma nic wspólnego z prawdą historyczną”. W liście do stacji ZDF napisał: „Na okupowanych przez Niemcy ziemiach polskich najmniejsza pomoc na rzecz Żydów karana była śmiercią. Mimo to wielu Polaków zdecydowało się nieść taką pomoc, Armia Krajowa zaś była nawet do tego zobowiązana przez władze Polskiego Państwa Podziemnego. Gdy tylko to było możliwe, AK bezwzględnie karała tych, którzy wspierali Niemców w realizacji zbrodniczego planu Zagłady Żydów. Tymczasem z serialu wyłania się przeciwny, całkowicie fałszywy obraz”. ZDF wyraziła swoje ubolewanie w specjal-
nym oświadczeniu: „Bardzo żałujemy, jeśli spo- sób przedstawienia polskich bohaterów został odebrany w Polsce jako obraźliwy”. Zapewniła, że nie chciała odbierać odpowiedzialności Niemcom za wojnę. Po krytyce w Polsce filmu „Nasze matki, nasi ojcowie” jako wypaczające- go prawdę historyczną niemiecka telewizja publiczna zapowiedziała, że pokaże dokument o roli Armii Krajowej podczas okupacji niemiec- kiej w Polsce. Autorami tego 30-minutowego filmu są Alexander Berkel oraz pochodzący z Polski Andrzej Klamt. Emisję w ramach cyklu „ZDF-History” zaplanowano na czerwiec. Może to i dobrze, że nagle wokół Polski i filmów z nią związanych zrobiło się trochę szumu w Niem- czech, bo okazuje się, że (cytuję) - z polskimi filmami w Niemczech nie jest jeszcze tak źle jak z albańskimi. Dosłownie tego stwierdzenia użył jeden z prelegentów biorących udział w dys- kusji na temat polskiego kina w ramach kwiet- niowego festiwalu polskich filmów w Ber- linie
www.filmpolska.de. Podczas tej co- rocznej imprezy można zobaczyć nasze najno- wsze rodzime produkcje fabularne i dokumen- talne, z których osobiście polecam „Mój ro- wer” z rolą wybitnego polskiego jazzmana Michała Urbaniaka i „Dzień kobiet” – polski współczesny western z „happyendowym” zwy- cięstwem dobra nad złem. W trakcie dyskusji towarzyszącej festiwalowi na temat oglądal- ności i dystrybucji polskich filmów w Niem- czech, okazało się, że nasze kino jest naprawdę ambitne i przez to nieznane wśród sąsiadów zza Odry. Publiczność, która przychodzi na polskie filmy należy do grupy zainteresowanych inte-
A tymczasem poza filmową fikcją, w cał-
lektualistów, pasjonatów kina lub są to po prostu Polacy z zagranicy, którzy nie mogą zobaczyć tych filmów w kraju. Wypowiadający się prelegenci przyznali, że polskie filmy należą do niedawno powstałego gatunku zwanego filmami festiwalowymi. A jeśli chodzi o szeroką publiczność, to „z kinem polskim w Niemczech nie jest jeszcze tak źle jak z albańskim” (powta- rzam cytat). Polski film potrzebuje tzw. door- breakera czyli jedną dobrą produkcję, która wyważyłaby ciągle zamknięte drzwi zaintere- sowania na szeroką skalę Niemców polskimi filmami. Jako napływowa berlinianka byłam do czasu „świeżo” usłyszanej dyskusji dumna, że my Polacy mamy taki wspaniały festiwal pokazujący co roku dorobek naszej kinemato- grafii. Niestety niemieccy rozmówcy twierdzili, że w ich kraju bardziej od polskiej znana jest nowa fala filmów rumuńskich. A z polskiej kine- matografii znane są tylko nazwiska – Kieślow- ski, ale już bardziej kojarzony z Francją albo Polański, ale już bardziej amerykański. Przed- stawiciel dystrybutorów niestety przyznał, że polskie filmy są tak mocno osadzone w na- szych realiach narodowych, że pozostają niez- rozumiałe dla zagranicznej publiczności, tak jak chociażby film „Róża” opowiadający his- torię mieszkanki Mazur gwałconej przez ko- lejne armie przechodzące przez te tereny. Przedstawicielka Polskiego Instytutu Sztu-
ki Filmowej zdradziła natomiast podczas tej dyskusji tajemnice, w jaki sposób walczy się w Hollywood o Oscara. Otóż angażuje się agencje PR, która dzwoni do poszczególnych członków jury i przekonuje ich o wartości pro- mowanego przez nią filmu. Dobrze, że udało się przekonać członków Amerykańskiej Aka- demii Filmowej do nominacji filmu Agnieszki Holland „W ciemności”, który zresztą był częściowo koprodukcją niemiecką, naprawdę wartą obejrzenia.
KONTAKTY | 29 | KONTAKTY
kiem poprawnej politycznie rzeczywistości Pol- ski przybył do Berlina premier Donald Tusk na prezentację najnowszej biografii Angeli Merkel autorstwa Stefana Korneliusa. Złośliwcy w Pol- sce komentują dobre kontakty premiera Tuska i kanclerz Merkel podobną przeszłością rodzin- ną. Dziadek premiera podobno miał niemieckie korzenie, a dziadek kanclerz polskie. Premier Tusk podkreślił przy okazji prezentacji wielkie znaczenie naszych wspólnych polsko-niemiec- kich piłkarzy jako ważnego elementu konsoli- dującego nasze kraje. Wygląda na to, że wszy- scy byliśmy (nasi przodkowie), jesteśmy albo będziemy (nasze dzieci) emigrantami. O blas- kach i cieniach polskiej emigracji można poczy- tać na portalu Tomasza Lisa –
www.natemat.pl. Każdy przerabia emigrację inaczej - Polak na emigracji: jeden tęskni i robi sobie „małą Pol- skę”, drugi za wszelką cenę ucieka… zagranicą od polskich środowisk (cytat tytułu artykułu). Jak jest u nas w Niemczech z Polonią i Polakami sami wiemy najlepiej z własnego doświadcze- nia. Na Wyspach okazuje się, że większość Brytyjczyków nie ma problemu z Polakami, ponieważ od pokoleń przyzwyczajeni są do wielokulturowego społeczeństwa. Niestety brytyjska prasa coraz częściej donosi o rosnącej grupie polskich bezdomnych, w której nasi rodacy stanowią aż 40 proc. wszystkich zagra- nicznych bezdomnych w Londynie. Podobne zjawisko obserwujemy w Niemczech. Od kiedy zrobiło się cieplej coraz częściej słychać na berlińskich ulicach język polski wśród tutej- szych bezdomnych. Za to w Brukseli jesteśmy postrzegani
jako pracowici, profesjonalni,
solidni i obowiązkowi pracownicy. Sztokholm- czycy natomiast podobno kiedy mówią Polka - myślą często - dobra sprzątaczka. A jacy są Polacy w kraju? „Ciągle w pracy to my, Polacy“ to tytuł weekendowego wydania „Gazety Wyborczej” z 2011 roku. Większość Polaków oprócz swojego głównego etatu posiada pracę dorywczą, podejmują umowy o dzieło albo też prowadzą dodatkowo własną prywatną działalność. A w Polsce jest jak w Ameryce – możesz pracować na umowę zlecenie albo na umowę o dzieło i nie musisz być ubezpieczony ani zdrowotnie ani emerytalnie. I dlatego umowy te zwane są potocznie „śmieciowymi”. O problemach rodziców z płacą i pracą
w Polsce dobrze wiedzą już nawet ich dzieci. W kwietniu w Warszawie rozstrzygnięty został konkurs „Być Polakiem”. Na IV edycję tej cennej imprezy organizowanej dla młodzieży polsko- języcznej na całym świecie, wpłynęło 367 prac z 28 krajów świata między innymi Grecji, Tu- nezji, Meksyku, a także egzotycznego Azerbej- dżanu i Kirgistanu. Temat - Opowieść rodzinna, którą warto ocalić od zapomnienia – wywołał refleksje o najnowszej emigracji zarobkowej i rozterkach dzieci uwikłanych w decyzje doros- łych. 15-letnia Polka - teraz mieszkająca już w Niemczech, wspomina jak kiedyś w Polsce tęskniła za swoim ojcem. Pisze: „Współczes- ny Odys nie wyrusza na wojnę, nie spoty- kają go żadne niebezpieczeństwa, wyru- sza w bój, którego celem jest zapew- nienie bytu swojej ukochanej rodzinie”. Specjalnie dla czytelników Kontaktów z nad Wisły, Odry, Szprewy i Haweli
Warszafka
Page 1 |
Page 2 |
Page 3 |
Page 4 |
Page 5 |
Page 6 |
Page 7 |
Page 8 |
Page 9 |
Page 10 |
Page 11 |
Page 12 |
Page 13 |
Page 14 |
Page 15 |
Page 16 |
Page 17 |
Page 18 |
Page 19 |
Page 20 |
Page 21 |
Page 22 |
Page 23 |
Page 24 |
Page 25 |
Page 26 |
Page 27 |
Page 28 |
Page 29 |
Page 30 |
Page 31 |
Page 32 |
Page 33 |
Page 34 |
Page 35 |
Page 36 |
Page 37 |
Page 38 |
Page 39 |
Page 40 |
Page 41 |
Page 42 |
Page 43 |
Page 44