Pani jest trochę dłużej w Niemczech i ma więcej doświadczenia z niemiecką piłką nożną.
Jolanta Siwińska: Tak, dwa lata spędziłam w drugiej Bundeslidze: w Hohen Neuendorf i Lübars Berlin. To były dwa lata na przetarcie, bo bałam się przejścia z polskiej ligi do Bundesligi imyślę, że pomogło mi to we wprowadzeniu się wniemiecką mentalność i niemiecką piłkę.
Tutaj powinniśmy dodać, że Lübars jest w drugiej lidze, ale zasługuje na pierwszą. Już powinien do niej wejść.
J.S.: Tak, w poprzednim roku zdobyłyśmy mistrzostwo 2 Bundesligi. Niestety, przez sprawy organizacyjne nie mogłyśmy awansować, dlatego klub pozostał na zapleczu Bundesligi.
Jakie są różnice między polską a niemiecką ligą? Klaudyna Droske: RBB/Adam Gusowski
Sytuacja domów dziecka wPolsce jest specyficzna. W Niemczech tworzą one rodzaj pomostu między rodzicami a dzieckiem i są instytucją tymczasową. W polskich domach dziecka podopieczni pozostają do 18 roku życia lub do momentu ukończenia nauki.
Jak wobec tego można im pomóc?
Te problemy są natury budżetowej. Placówki są inaczej finansowane w Polsce, a inaczej w Niemczech. Pewna pula pieniędzy jest przekazywana przez państwo, ale środki finansowe zazwyczaj nie starczają, trzeba szukać sponsorów, nawiązywać indywidualne kontakty. Od 3 lat uczestniczymy worganizowanej pod Poznaniem akcji świątecznej I want to help. Została ona zainicjowana przez moją koleżankę z klasy, a my postanowiliśmy się do niej przyłączyć. Pierwszy raz spakowaliśmy dla dzieci wielką paczkę z łakociami i przyborami szkolnymi. Dzieci oczywiście bardzo się cieszyły. Rok później zorganizowaliśmy akcję tak, jak robi to inicjatorka akcji, Eliza Pawlik. Dostaliśmy od niej listę imion dzieci wraz z wiekiem i każdy, kto chciał obdarować dziecko, mógł się do nas zgłosić. W tym roku uzbieraliśmy 260 prezentów, z czego jesteśmy bardzo dumni.
To wymaga sporo nakładu czasu i pracy. Skąd czerpie pani siły ?
Są trudne chwile. Wraz z mężem pracujemy zawodowo, mamy dwójkę dzieci i nieraz organizowanie takich akcji jest sporym wyczynem. Narzekamy na brak czasu i musimy się dobrze zorganizować. Ale jak już się jest na miejscu w domu dziecka i widzi się radość tych dzieci, to wynagradzany jest każdy trud. To niesamowite uczucie.
Jaki jest kolejny projekt?
W maju planujemy spotkanie dzieci z domów dziecka z Polski i z Berlina. Uczestnikami będą chłopcy, z którymi spędzimy weekend i obejrzymy na stadionie mecz Herthy. To będzie okazja, by wymienić się doświadczeniami. Z kolei na Facebooku prowadzimy aukcję Serce. Klub Bayern München ufundował gadżety: koszulki i szaliki. Zachęcamy do udziału w tej aukcji. Pieniądze uzyskane z niej przeznaczymy na wymianę młodzieży. Reguły licytacji znajdują się na naszej stronie facebookowej. Poza tym zapraszam wszystkich do członkostwa w naszym stowarzyszeniu. Chcielibyśmy, by nasze projekty były długofalowe. Dlatego potrzebujemy ludzi z pomysłami. W tej chwili w stowarzyszeniu działa ok. 20 osób. Kontaktować można się pod adresem
info@dp-hilfswerk.eu lub przez facebooka jako Deutsch- Polnisches Hilfswerk e.V.
Bundesliga to spełnienie marzeń
Gra na niemieckich boiskach to spełnienie marzeń niejednego piłkarza i piłkarki. Zapatrzeni w Roberta Lewandowskiego i Łukasza Piszczka kibice często zapominają, że także w pierwszej piłkarskiej Bundeslidze kobiet gra i odnosi sukcesy wiele polskich zawodniczek. Wśród nich Magdalena Szaj i Jolanta Siwińska z Turbine Potsdam, które do studia zaprosił Adam Gusowski.
Od kiedy związane są panie z Turbine Poczdam?
Magdalena Szaj: W Turbine jestem od 2014 roku, wcześniej przez trzy lata grałam we Wrocławiu. Pochodzę zWolsztyna.
Turbine2: RBB/ Adam Gusowski KONTAKTY | 19 | KONTAKTY
J.S.: Przede wszystkim dotyczą przygotowania motorycznego. To jest ta największa różnica, bo w grze technicznej i organizacyjnej oraz pod względem techniki i taktyki nie odstajemy. Tutaj od małego szkoli się młodzież i stąd te różnice.
M.S.: Ja uważam, że na mecze przychodzi więcej kibiców, gramy na lepszych stadionach. Myślę, że jest to popularniejszy sport niż wPolsce.
Czy ta powaga, z którą podchodzi się do piłki nożnej kobiet wNiemczech jest motywująca?
J.S.: Oczywiście, że tak. Inaczej gra się przy pełnych trybunach niż przy pustych, tak jak wPolsce.
M.S.: Czuć tę atmosferę.
J.S.: Czujemy, że ktoś chce nas oglądać i nasze starania nie idą na marne, że ktoś to docenia. Dla mnie gra w Niemczech jest spełnieniem marzeń, bo myślę, że każdy zawodnik, każdy sportowiec, chce grać na tym najwyższym poziomie, a niemiecka Bundesliga jest jedną z najlepszych na świecie. Ja dążyłam do spełnienia marzeń.
M.S.: Moim marzeniem również było granie w jednym z najlepszych klubów na świecie. Myślę, że Turbine do nich należy.
Czy trudno było wejść w rytm Bundesligi, przenieść się do Niemiec?
M.S.: Dla mnie było to ciężkie. Z jednej strony musiałam nauczyć się języka, bo komunikacja jest ważna. Z drugiej strony - obciążenia treningowe i ich ilość. To była wielka różnica. Na początku ciężko było się przestawić, ale z czasem jest coraz lepiej.
J.S.: Początki zawsze są trudne. Różnice między polską a niemiecką ligą są ogromne. Pierwsze miesiące to okres adaptacji. I trzeba dbać o każdy element, tj. odżywianie, wypoczynek, żeby się wtym odnaleźć.
Jak wygląda rytm dnia?
J.S.: Turbine Potsdam to specyficzny klub. W porównaniu z innymi klubami Bundesligi trenujemy najwięcej i każdy dzień jest taki sam. Rano trening, później wolne, następnie trening.
Page 1 |
Page 2 |
Page 3 |
Page 4 |
Page 5 |
Page 6 |
Page 7 |
Page 8 |
Page 9 |
Page 10 |
Page 11 |
Page 12 |
Page 13 |
Page 14 |
Page 15 |
Page 16 |
Page 17 |
Page 18 |
Page 19 |
Page 20 |
Page 21 |
Page 22 |
Page 23 |
Page 24 |
Page 25 |
Page 26 |
Page 27 |
Page 28 |
Page 29 |
Page 30 |
Page 31 |
Page 32 |
Page 33 |
Page 34 |
Page 35 |
Page 36 |
Page 37 |
Page 38 |
Page 39 |
Page 40