Z ŻYCIA POLONII „Zaczynają od zera” Artur Wichniarek o Polakach w Bundeslidze Niemiecka liga od dziesięcioleci jest magnesem dla polskich piłka-
rzy. Niektórzy, jak trio z Dortmundu, są idolami kibiców. Inni, jak Arek Milik z Bayeru Leverkusen, stawiają na niemieckich boiskach pierwsze kroki. Co powinni zrobić, żeby osiągnąć sukces w Bundeslidze? Prze- de wszystkim zapomnieć, że w Polsce byli gwiazdami. Tutaj wszystko zaczyna się od nowa – mówi Artur Wichniarek, były zawodnik Arminii Bielefeld i Herthy Berlin, w rozmowie z Adamem Gusowskim.
Coraz więcej Polaków pojawia się na niemieckich boiskach,
porozmawiajmy jednak tym razem o piłkarzu, który się na nich nie pojawi: Paweł Wszołek z Polonii Warszawa stwierdził, że dla Hannoveru grał nie będzie, bo podczas transferu czuł się jak prosty- tutka. Zdziwienie, brak zrozumienia to najczęstsze reakcje kibiców w Niemczech na ten komunikat. Zanim porozmawiamy o tym nieco- dziennym przypadku piłkarza, który nie chciał wykorzystać szansy na grę w Bundeslidze, wyjaśnijmy, co trzeba wiedzieć o transfe- rach piłkarskich? Zimowe okienko transferowe jest znacznie krótsze od letniego, trwa
tylko miesiąc. Zmiany klubu w zimowym okienku transferowym to często zmiany wymuszone, czy to sytuacją sportową klubu, czy też kontuzjami. Kluby dogadują się między sobą, za jaką kwotę zawodnik może przejść. Następnie zawodnik musi dogadać się z klubem, co do czasu trwania kontraktu, wysokości wynagrodzenia i premii. Jest jeszcze kwestia me- nedżera, który ułatwia rozmowę o apanażach, bo przecież najtrudniej rozmawia się o własnych pieniądzach. Oczywiście nie robi tego za dar- mo, otrzymuje zwykle prowizję od klubu za to, że zawodnik decyduje się grać w nowych barwach.
Pieniądze to jedno, ale z drugiej strony są też zapewne jakieś
wyobrażenia samych piłkarzy, którzy w jednej lidze chcieliby grać, w innej mogą siebie nie widzieć. Tak, dlatego nie zawsze zawodnik decyduje się przenieść, nawet
jeśli kluby już się dogadały. Najpierw powinna odbyć się rozmowa z zawodnikiem, wyjaśniająca, czy jest on w ogóle zainteresowany n.p. przejściem do Bundesligi, bo może woli grać w Hiszpanii lub we Wło- szech. Zwykle więc menedżer mówi zawodnikowi o zainteresowaniu danego klubu, wtedy zawodnik decyduje, czy jest zainteresowany pod- jęciem rozmów, lub stwierdza, że temat nie powinien być dalej podej- mowany. Wiele jest przypadków, kiedy kluby chcą zawodnika, a piłkarz nie ma najmniejszej ochoty przejść do danej ligi, zespołu, czy pracować z trenerem. Powody odmowy podjęcia rozmów transferowych są bar- dzo różne.
9 W przypadku Pawła Wszołka chyba nie wszystko odbyło się
zgodnie z tym scenariuszem. Poza tym Paweł mówił także, że nie jest mu na rękę transfer w okienku zimowym. Akurat miałem okazję rozmawiać z Pawłem w trakcie jego nego-
cjacji z Hannoverem. To, co czytamy w gazetach to tylko pół prawdy. Fakty są takie, że bardzo negatywną rolę odegrał jego menedżer, który bardziej pilnował swojego zarobku, niż zarobku piłkarza. Pewien błąd popełnił także klub z Hannoveru, bo na wstępie powinien był nawią- zać kontakt z samym piłkarzem, a nie tylko z różnymi innymi osobami, z którymi te kontakty się odbywały. To zraziło Pawła do transferu. Miał także rację mówiąc, że transfery zimowe są trochę ryzykowne, bo jest to naprawdę bardzo krótki okres, w którym zawodnik aklimatyzuje się w nowym klubie. W tym sezonie przerwa zimowa trwała raptem dwa tygodnie. Latem nowy zawodnik ma sześć do ośmiu tygodni, by poznać klub, zespół, metody i warunki treningowe.
Paweł Wszołek powiedział także, że ma dopiero 20 lat i jest jeszcze za młody, by wyjechać z kraju. Młody wiek tłumaczy trochę te wszystkie wykręty typu: za młody,
by wyjechać, czuł się jak prostytutka itd. Trzeba było po prostu podczas pierwszego kontaktu z klubem z Hannoveru otwarcie powiedzieć, że bardzo proszę, transfer chętnie, ale latem. Z rozmowy z trenerem Mirko Slomką wiem, że klubowi bardzo na tym transferze zależało, piłkarz był obserwowany, szkoleniowcy byli przekonani, że poradzi sobie w klubie od pierwszego dnia. Ten transfer był przemyślanym działaniem, a nie jakimś przypadkowym ruchem klubu.
Czy taka rezygnacja z transferu może mieć wpływ na dalsze losy zawodnika? Podejrzewam, że Hannover już po Pawła nie sięgnie, ale jeśli po-
każe on klasę na boisku, to nie ma powodu, by latem nie zainteresowa- ły się nim n.p. Stuttgart, czy Wolsfburg. Teraz każdy będzie na niego uważnie patrzył i jeśli poradzi sobie z tym obciążeniem, zagra rundę wiosenną na tym poziomie, na którym grał jesienią, to myślę, że latem jest znowu w grze i będzie mógł zmienić barwy klubowe. A czy dałby sobie tu radę? Każdy polski piłkarz, ze mną włącznie potrzebuje tro- chę czasu na adaptację w Bundeslidze. Ja potrzebowałem pół roku, by przystosować się do poziomu codziennego treningu. Tutaj trening to jest żmudna praca, a nie przyjemność. W Polsce przychodzi się na trening, żeby się pośmiać, pogadać
z kolegami, a praca zaczyna się po treningu, kiedy przechodzi się do jakichś małych biznesików i tym podobnych rzeczy. Tutaj panują zu- pełnie inne zwyczaje i to jest ta bariera, której polscy piłkarze nie mogą przeskoczyć z dnia na dzień.
A co z innymi barierami? Język, kultura... Tak, jest trochę innych problemów. Chłopcy zwykle nie znają języ-
ków krajów, w których chcieliby grać. Mało kto mówi po szkole po wło- sku, czy po niemiecku. Większość z nas zna tylko angielski. To jeden problem. Kolejny, to fakt że tu nie są już takimi gwiazdami jak w polskiej lidze. Nagle stają się jednym z wielu. W tej sytuacji trzeba się odnaleźć. To nie jest łatwe. Zaczynamy od zera, mamy dwa, trzy, może cztery mecze, żeby się pokazać, a jeżeli ja przychodzę do klubu, to znaczy, że ktoś inny traci miejsce w składzie, a ta osoba nie będzie z boku przy- klaskiwała, że kto inny zabiera mu miejsce oraz premie. Trzeba być przygotowanym na to, że tutaj od poniedziałku do piątku trwa na tre- ningu twarda walka o miejsce w składzie, codzienna walka o przeżycie. A chłopcy są poza domem: nie ma mamy, nie ma kolegów, jest nowe otoczenie. Na pewno łatwiej jest, jeśli w klubie są już zawodnicy z polski. Do odejścia do innego kraju trzeba być gotowym psychicznie.
Artur Wichniarek w RBB Funkhaus Europa
Page 1 |
Page 2 |
Page 3 |
Page 4 |
Page 5 |
Page 6 |
Page 7 |
Page 8 |
Page 9 |
Page 10 |
Page 11 |
Page 12 |
Page 13 |
Page 14 |
Page 15 |
Page 16