This page contains a Flash digital edition of a book.
21 CAMBRIDGE Piłka ręczna w wydaniu amatorskim, sport dla ludzi z pasją i wolą walki równą zawodowej lidze


Debiut trenerski


ADAM ANDRZEJKO


- W moim debiucie trenerskim udało mi się utrzymać wolę wal- ki na takim poziomie, który daje nadal satysfakcję z otrzymanego wyniku. Nie wygraliśmy meczu inaugurującym rozgrywki angiel- skiej pierwszej ligi, który odbył się w dniu 17 października w Leyton Sport Centre w północno- -wschodnim Londynie. Uzyska- liśmy wynik 21-18. Mecz stał na równym poziomie, ale drużyna Raislip odskoczyła od nas na kil- ka bramek - relacjonuje Daniel Guz trenujący Cambridge Hand- ball Club, drużynę piłki ręcznej z Cambridge. Wolą walki i determinacją, Cam- bridge Handball Club mogłaby pokonać każdego. Drużynę zało- żył w 2000 r Carl Norman, który jest organizatorem i mózgiem drużyny. Do pełni sukcesu po- trzeba jednak jeszcze doświad- czenia. Współtwórcy drużyny przywieźli je z Polski. To stało się fundamentem do rozwijania umiejętności i przerodzenia się pomysłu w czyny. Postanowili grać i tu na wyspach. Rozpoczęli treningi i tym sposobem w piłkę ręczną zaangażowali się na całe- go. - Angielska piłka ręczna jest typowo amatorskim sportem. Uprawiają je przede wszystkim ludzie z pasją. Poziom jest słaby, bo nie trenuje się systematycz- nie. Brakuje kadry trenerskiej. Dotkliwy jest też brak pieniędzy w klubach – mówi Daniel Guz. - Żaden z trzech angielskich klu- bów nie zdobył choćby punktu w niedawnych kwalifikacjach Challenge Cup. Mimo to, drużyna z Cambridge stawia swoje pierw-


sze kroki odważnie i każdy mecz jest dla nich dużym wyzwaniem. - Na początku straciliśmy kilka punktów. Tak niefortunnie roz- począł się dla nas pojedynek z Raislipem. Goniliśmy ich od początku meczu. Mieliśmy mo- menty gry, wręcz fantastycznej - co spowodowało, że doszliśmy ich na różnicę jednej bramki. Niestety brak koncentracji i roz- luźnienie w naszych szeregach spowodowały, że niezamierze- nie oddaliśmy im kilka rzutów z nieprzygotowanych sytuacji. Do tego doszła strata kilku łatwych piłek – tak szczerze o ostatnim meczu mówi Daniel Guz, któ- ry już zapowiada, że będzie to wstępem do kolejnych trenin- gów, opracowywaniem lepszej taktyki i współgrania na boisku. Wbrew jednak przysłowiu pozo- stawił on jednak na swojej dru- żynie kilka suchych nitek. - Na- szym atutem była obrona, która zagrała bez zarzutu. Problemem był atak. Rzuciliśmy zdecydowa- nie za mało bramek. Jedynym ar- gumentem może być fakt, że był to nasz pierwszy mecz w takim składzie. Stąd widać było jeszcze brak zgrania. Wiem nad czym musimy pracować na treningach. To właśnie będzie nas mobilizo- wało do większej pracy. Następny mecz drużyna gra już jutro (30.10) w centrum olim- pijskim Crystal Palace Londyn. Do rywalizacji staną zarówno składy męskie i żeńskie. Będzie to inauguracja ligi kobiet. Po- dejmowane będzie wyzwanie gry przeciwko drużynie Olimpia Londyn, z którą Daniel Guz miał okazję wystąpić w ubiegłym roku w turnieju Chelenger Cup w Czarnogórze. Kręgosłup dru- żyny Cambridge Handball Club


stanowią: Daniel Guz, bracia Kamil i Krzysztof Skibińscy, Wojciech Cie- szyński oraz Grzegorz Grzebielec CZARNOGÓRA


i TROCHĘ HISTORII


Polskim kibicom nazwiska wymie- nione powyżej mogą nic mówić. Przedstawiamy więc krótkie hi- storie, które pomogą nam zbudo- wać lepszy obraz piłki ręcznej na wyspach. Każdy z zawodników ma swój zawód, a w ręczną grają po pracy. Za korzystanie z hali pod- czas treningów, stroje, dojazdy na mecze, płacą z własnej kieszeni. W październiku ubiegłego roku Da- niel wystąpił w jednym z turniejów kwalifikacyjnych Challenge Cup. Wówczas wyjazd do Czarnogóry z Londyńską Olympią kosztował każdego z uczestników 800 funtów na osobę. Niestety nie każdego za- wodnika było na to stać. Drużyna przegrała. Amatorzy w konfron- tacji z drużynami regularnie tre- nującymi i od lat uczestniczącymi w międzynarodowych rozgryw- kach czuli jednak nieodparta wolę współzawodnictwa. Porażki z Xico Andebol (Portugalia) 16:49, z HC Berane (Czarnogóra) 30:44 i z HC Tineks Prolet Skopje (Macedonia) 20:61 pokazały im jaki jest ich po- ziom. Wiedzą, że poziomem gry nie mogą zaskakiwać, ale ten swoisty sprawdzian umiejętności pokazał im ile jeszcze pracy przed nimi. Daniel Guz w drużynie zajmuje pozycję bramkarza. Jak mówi jego przygoda z piłką ręczną zaczęła się w szkole podstawowej, gdzie trafił do klasy sportowej. Wychowawca,


a zarazem trener, był pasjonatem piłki ręcznej, z którym przechodził wszystkie szczeble od młodzika do wieku juniora, skąd w efekcie przeszli pod opiekę KS Energetyk Gryfino. Wówczas przed mecza- mi seniorów grającymi w 3. lub 2. lidze, wspólnie z innymi junio- rami, sprzątał asfaltowe boisko. Z juniorami starszymi osiągnął największy sukces młodzieżowej piłki ręcznej w swojej miejscowo- ści, zdobywając 5. miejsce w kra- ju. Zwycięstwo objęło wtedy Wy- brzeże Gdańsk. Po tym sukcesie wraz z dwoma moimi kolegami dostał się do drużyny seniorów. Przebicie się do pierwszego skła- du nie było łatwe. Po roku Daniel skorzystał więc z propozycji gry w Niemczech. W trakcie sezonu wrócił i dostał szansę występów w pierwszym zespole. Szansy tej nie zmarnował i podjął inten- sywne treningi pod okiem Zyg- munta Jakubika. Po około trzech latach przeniósł się do grającego w 1. lidze grupy B Łącznościow- ca Szczecin. Sportowy awans. Nie mógł go jednak zbyt długo kon- tynuować. Poważna kontuzja nie pozwoliła mu dokończyć sezonu. Wrócił więc do Energetyka i grał w 2. lidze. Po wejściu Polski do Unii wyjechał na Wyspy za pra- cą. Wówczas cena funta wynosiła ponad 6,5 zł! Przez pewien czas latał jeszcze na mecze do kraju. Bez systematycznego treningu nie było sensu dalej tak funkcjo- nować. Dochodziły do tego koszty przelotu. Poszukiwanie klubu w


Anglii spełzło na niczym Ponowna przerwa w grze. Po dwóch latach poświęconej na pracę zawodową, dołączył do klubu Cambridge HC, gdzie zaczął trenować. Klub gra w 1. lidze grupy południowej (jest jeszcze północna i 2. liga). Póki co bez sponsora


Jesteśmy drużyną, która zajęła 4. miejsce w lidze i zdobyliśmy Puchar Anglii. W moim klubie, z małymi wyjątkami, większość to studenci z międzynarodowy- mi paszportami, uczący się na uniwersytetach. Ten zespół to prawdziwy międzynarodowy mikst. Grają u nich Polacy, Litwi- ni, Szwedzi, Rumuni, Japończyk, Egipcjanin, Algierczycy, Marokań- czycy, Francuzi, Niemcy, Łotysz, Czech, Słowak i Białorusini. Nie mają sponsora. Wszystkie opłaty spoczywają więc na ich barkach. Treningi są odpłatne tak jak me- cze. Koszty rosną, gdy zdarzają się wyjazdy po kraju, na mecze pu- charowe. - Nikt jednak nie narzeka, bo ro- bimy to dla zdrowia, lepszego sa- mopoczucia i dla przyjaźni – mówi Daniel guz, zapraszając do kibico- wania i każdej formy wspierania drużyny. Z tym apelem zwraca się zarówno do sponsorów jak i pasjonatów sportowych, którzy mogliby zarówno oklaskami jak i wymierną pomocą finansową utorować drogę do lepszej formy i lepszej kondycji finansowej klubu – obu czynników potrzebnych do osiągania sukcesów.


ENASCAddmm_ppp.indd 21


2010-10-29 02:29:19


Page 1  |  Page 2  |  Page 3  |  Page 4  |  Page 5  |  Page 6  |  Page 7  |  Page 8  |  Page 9  |  Page 10  |  Page 11  |  Page 12  |  Page 13  |  Page 14  |  Page 15  |  Page 16  |  Page 17  |  Page 18  |  Page 19  |  Page 20  |  Page 21  |  Page 22  |  Page 23  |  Page 24  |  Page 25  |  Page 26  |  Page 27  |  Page 28  |  Page 29  |  Page 30  |  Page 31  |  Page 32