This page contains a Flash digital edition of a book.
20 Klub włóczykijów


Krajobraz po inwazji Peterborough to miasto, którego


pocztówki nigdy nie pokażą prawdy MARIA SOBOL


Jak wiadomo przeznaczeniem włó- czykija jest włóczenie się. To nie oznacza wcale podążania szlakiem cukierkowych fotosów z turystycz- nych folderów. Włóczenie się to ciężka harówka i czasem los zano- si włóczykija do miejsc, w których diabeł mówi dobranoc i w których nikt inny nogi by z własnej woli nie postawił. Czasem ukazują one swe sekrety i ukryte piękno dopiero po chwili, czasem choćbyś nie wiem jak szukał, żadnego uroku w nich nie odnajdziesz. A czasem są po prostu okropne, ale przez to wła- śnie fascynujące. Do jakiej kategorii zaliczyć Peterbo- rough? „Dziewczyno, 99% mieszkańców tego miasta szczerze go nie zno- si”- powiedział mój znajomy, który mieszka tam od kilku dobrych lat. Dość radykalne stwierdzenie. Choć- by już i dla niego trzeba było to zo- baczyć. Co tak odpychającego może być tym niewinnie wyglądającym mieście położonym wśród równin Fenu? Można przeczytać na niektórych stronach internetowych, że Peter- borough jest: „the fastest growing multi- ethnic community in the UK”. Brzmi ciekawie i nowocześnie, nie- prawdaż? A jednak Peterborough to anty-przykład, to miejsce, któ- re zmusza do zapytania – jak tego uniknąć? Bo choć pełen jest mniej- szości narodowych, to nie spo- dziewajmy się barwnej mieszanki kulturowej, która dodaje miastu kolorytu i uroku. Nie spodziewajmy się miasta przyszłości, w którym zgodnie koegzystują mniejszości etniczne wnosząc swój wkład w budowę tolerancyjnej i otwartej lokalnej społeczności. Nie, w tym miejscu wielonarodowy nie ozna- cza bynajmniej kosmopolityczny. Według danych statystycznych, od momentu przyjęcia nowych państw


do Unii Europejskiej w Peterboro- ugh osiedliło się około 16 tysięcy imigrantów. Przede wszystkim Polaków, Litwinów, Łotyszy, Estoń- czyków, Słowaków i Portugalczy- ków, którzy znaleźli zatrudnienie na okolicznych farmach. Peter- borough liczy obecnie 164 tysię- cy mieszkańców, tak więc przed sześcioma laty było ich około 158 tysięcy. To ogromny przyrost i wielka zmiana dla tak niewielkie- go, prowincjonalnego miasta, bę- dącego niegdyś kwintesencją an- gielskosci i którego symbolem jest imponująca normańska katedra. Jego rdzenni mieszkańcy nie byli w żadnym zakresie przygotowani na tę falę. To nie Londyn, Liverpo- ol czy Birmingham, duże miasta, do których od dawna przybywali i osiedlali się ludzie z różnych stron. Tu mentalność była i jest zupełnie inna, zamknięta i pełna uprzedzeń w stosunku do obcych. Anglicy z Peterborough uważają, że znacznie zaniża się oficjalne dane dotyczące liczby imigrantów przybywających do ich miasta. Niechęć w stosunku do imigran- tów podsycają media i gazety ta- kie jak Daily Mail, niestrudzone w umieszczaniu szokujących historii o barbarzyńskich poczynaniach przyjezdnych. Dowiedzieć się z nich można, że imigranci polują nielegalnie na łabędzie na miejsco- wej rzece Nene. Ponoć łapią ptaki a następnie zabijają je tłukąc me- talowymi drągami. Łowią też ryby w niehumanitarny sposób, zosta- wiając na noc wędki z wieloma haczykami, tak że umierają one w męczarniach przez całą noc. Imi- granci śpią w zrujnowanych do- mach, w działkowych altanach, w alejach lub konstruują prymityw- ne schronienia z metalu i plastiku. Ile w tym wszystkim prawdy a ile sensacji i propagandy nienawiści


trudno powiedzieć. To nie pierwsza fala imigrantów, któ- ra przybyła do Peterborough. Jed- nakże nigdy nie działo się to na taką skalę jak teraz. Włosi pracowali tu w fabrykach cegieł, a latach 80-tych Pa- kistańczycy zajęli się prowadzeniem restauracji i taksówek. Wybudowali też długie rzędy domów na przed- mieściach. Obecnie są one wynajmo- wane nowej fali imigrantów, którzy często by zaoszczędzić tłoczą się w nich w warunkach, które wołają o pomstę do nieba. Ogromna więk- szość zjawiających się w urzędach mieszkaniowych klientów nie mówi po angielsku i trzeba dla nich zatrud- niać tłumaczy. Przypływ imigrantów widać przede wszystkim w lokalnych przychodniach i szkołach. W szko- łach podstawowych wyzwaniem jest obecność 24 języków. Lekarze mó- wią o dużej liczbie ciężarnych kobiet a raczej dziewczynek, bo ich wiek to często 14, 15 lat. Miejscowi utrzymu- ją, że jest to metoda na uzyskanie be- nefitów od państwa. Zarówno wśród lokalnej społeczności jak i imigran- tów szerzą się patologiczne zjawiska, wśród których prym wiedzie prze- moc domowa. Wszystko to, jak można łatwo się domyślić, prowadzi do kumulowa- nia się niechęci, gniewu i wrogości ze strony Brytyjczyków i wcześniej- szych przyjezdnych wobec nowych imigrantów. Co więcej, nie ma rów- nież solidarności miedzy poszczegól- nymi grupami etnicznymi , które nie starają się zintegrować się w nowej społeczności. Brak znajomości ję- zyka i często brak chęci jego pozna- nia stanowi wielki problem. Jak to wszystko się potoczy? Takie myśli krążą mi po głowie, gdy przechadzam się po urokliwej ską- dinąd starówce. Pijąc kawę w cieniu majestatycznej katedry, w której po- chowane były Katarzyna Aragońska i Maria Królowa Szkotów, można od-


www.naszestrony-cambs.co.uk


nieść całkiem pozytywne wrażenia. Ta ogromna XII- wieczna świątynia jest zresztą zabytkiem wysokiej klasy, i dla niej warto wpaść choć- by i na chwilę do Peterborough. Jest tu jeszcze kilka atrakcji, takich jak podświetlana fontanna i europej- ski market, który przybywa tu co dwa tygodnie w czwartki. To jednak chyba już wszystko. Kilkadziesiąt metrów od katedralnego placu at- mosfera zmienia się na niekorzyść i miasto ukazuje swoją prawdziwą „wielo-kulturową” twarz. Aby odetchnąć wybieram się na


przejażdżkę rowerem. Nie mogę od- mówić Peterborough ładnej okolicy i świetnych tras rowerowych. Jadąc kilka mil wzdłuż rzeki Nene dociera się do Ferry Meadows, terenów re- kreacyjnych, gdzie wypocząć można wędkując, żeglując lub wiosłując po rozległych jeziorach i kanałach. W jesienny, słoneczny dzień jest tu naprawdę pięknie. Okolica ta szczy- ci się występowaniem 222 gatun- ków ptaków. Do Ferry Meadows najzabawniej chyba dojechać jest zabytkową kolejką parową Nene Valley Railway. Stacyjka Nene Valley znajduje się niedaleko od centrum miasta. Obecnie długość trasy to 7 i pół mili, które kolejka przebywa w zawrotnym tempie 5 mil na godzinę. Po wycieczce można zjeść obiad w jednej z trzech przyzwoitych restau- racji w centrum miasta: francuskiej Jimmy’s Bistro, Royal Spice oraz Riva. Na pewno warto zajrzeć do Peterbo- rough. Choćby i po to, żeby zobaczyć dlaczego mówi się, że większość mieszkańców chętnie by się stam- tąd wyprowadziła.


ENASCAddmm_ppp.indd 20


2010-10-29 02:37:09


Page 1  |  Page 2  |  Page 3  |  Page 4  |  Page 5  |  Page 6  |  Page 7  |  Page 8  |  Page 9  |  Page 10  |  Page 11  |  Page 12  |  Page 13  |  Page 14  |  Page 15  |  Page 16  |  Page 17  |  Page 18  |  Page 19  |  Page 20  |  Page 21  |  Page 22  |  Page 23  |  Page 24  |  Page 25  |  Page 26  |  Page 27  |  Page 28  |  Page 29  |  Page 30  |  Page 31  |  Page 32