8
Dzieje majtku Dąbroszyn
Pałac w Dąbroszynie, widok od strony parku
dolnego, 2. poł. XIX w., ryc. arch. UMiG Witnica
jącym ogromne straty. Losy wojny rozstrzy- remu długo się opierała, lecz w końcu została
gnęły się 17 sierpnia, kiedy pod wodzą wiel- jego metresą, rodząc mu dwoje dzieci, w tym
kiego wezyra przybyła na odsiecz umęczonej syna Fryderyka Augusta Rutowskiego, póź-
twierdzy 70-tysięczna armia turecka. Doszło niejszego feldmarszałka saskiego.
do ogromnej bitwy, w wyniku której Turcy Waleczność Brandenburczyków pod Budą
zostali rozbici. Odtąd zdobycie twierdzy było zyskała sobie sławę, która okupiona była jed-
już tylko kwestią czasu. Chrześcijanie przy- nak wysoką ceną – połowa z nich zginęła
stąpili do szturmu 2 września. Wdarli się podczas walk o twierdzę. Schoening został
do miasta zamieszkałego tylko przez Tur- hojnie nagrodzony przez swego władcę oraz
ków i Żydów. Pomimo rozkazu zachowa- cesarza Leopolda, otrzymując
m.in. wiel-
nia przy życiu kobiet i dzieci, w szaleńczym kiej wartości szpadę wysadzaną diamen-
amoku wymordowano niemal wszystkich. tami. Niestety, nie dokonania wojenne przy-
W kilku przypadkach osobiste interwen- niosły marszałkowi największą sławę, lecz
cje oficerów ocaliły życie niewielkiej licz- spór w jaki się wdał w 1689 r. ze swoim pod-
bie pokonanych. władnym, lecz starszym wiekiem, generałem
Schoening ocalił z pogromu dwie Turczynki, Barfusem. Schoening oprócz błyskotliwo-
jeszcze dzieci. Przywiózł je do Dąbroszyna, ści, ułatwiającej mu błyskawiczną karierę,
ochrzcił, zachowując oryginalne imiona. posiadał także mniej chlubną cechę – pychę.
Jedna z nich, Fatima, wyrosła na piękną Z braku szacunku do podwładnych poniżał
kobietę. Dzięki swej wybitnej, orientalnej uro- wspomnianego generała, co przerodziło się
dzie oraz romantycznym losom wzbudzała z czasem w otwartą niechęć. Doszło nawet
zachwyt na europejskich dworach. Jej ado- do próby pojedynku, za co obaj zostali aresz-
ratorem był król Polski August II Mocny, któ- towani. Wpływowi stronnicy Barfusa oraz
69
Page 1 |
Page 2 |
Page 3 |
Page 4 |
Page 5 |
Page 6 |
Page 7 |
Page 8 |
Page 9 |
Page 10 |
Page 11 |
Page 12 |
Page 13 |
Page 14 |
Page 15 |
Page 16 |
Page 17 |
Page 18 |
Page 19 |
Page 20 |
Page 21 |
Page 22 |
Page 23 |
Page 24 |
Page 25 |
Page 26 |
Page 27 |
Page 28 |
Page 29 |
Page 30 |
Page 31 |
Page 32 |
Page 33 |
Page 34 |
Page 35 |
Page 36 |
Page 37 |
Page 38 |
Page 39 |
Page 40 |
Page 41 |
Page 42 |
Page 43 |
Page 44 |
Page 45 |
Page 46 |
Page 47 |
Page 48 |
Page 49 |
Page 50 |
Page 51 |
Page 52 |
Page 53 |
Page 54 |
Page 55 |
Page 56 |
Page 57 |
Page 58 |
Page 59 |
Page 60 |
Page 61 |
Page 62 |
Page 63 |
Page 64 |
Page 65 |
Page 66 |
Page 67 |
Page 68 |
Page 69 |
Page 70 |
Page 71 |
Page 72 |
Page 73 |
Page 74 |
Page 75 |
Page 76 |
Page 77 |
Page 78 |
Page 79 |
Page 80 |
Page 81 |
Page 82 |
Page 83 |
Page 84 |
Page 85 |
Page 86 |
Page 87 |
Page 88 |
Page 89 |
Page 90 |
Page 91 |
Page 92 |
Page 93 |
Page 94 |
Page 95 |
Page 96 |
Page 97 |
Page 98 |
Page 99 |
Page 100 |
Page 101 |
Page 102 |
Page 103 |
Page 104 |
Page 105 |
Page 106 |
Page 107 |
Page 108 |
Page 109 |
Page 110 |
Page 111 |
Page 112 |
Page 113 |
Page 114 |
Page 115 |
Page 116 |
Page 117 |
Page 118 |
Page 119 |
Page 120 |
Page 121 |
Page 122 |
Page 123 |
Page 124 |
Page 125 |
Page 126 |
Page 127 |
Page 128 |
Page 129 |
Page 130 |
Page 131 |
Page 132 |
Page 133 |
Page 134 |
Page 135 |
Page 136 |
Page 137 |
Page 138